czwartek, 11 lipca 2013

7. Urodziny.

Razem z Marco wyszliśmy ze szpitala , i przez całą drogę do domu gadaliśmy , nagle zadzwonił Fabian :
-Wszystkiego najlepszego!-Krzyknął
-Dzięki . Fajnie że pamiętałeś .
-No a jak bym mógł zapomnieć ? co ?
-heh-zaśmiałam się.
-Jutro przyjdzie do ciebie niespodzianka.
-a jaka ? -zapytałam
-to niespodzianka-zaczął się śmiać
-Dobra ja kończę bo Reus się denerwuje hehe-zaśmiałam się-Pa.
-Pa.
-Kto to był?-zapytał Reus
-Fabian , złożył mi życzenia .-Powiedziałam
-O ! Masz urodziny ?
-Tak , jutro.
-Aha.
Doszliśmy do mojego domu ...
-Zostaniesz ?-zapytałam Marco.
-Jeśli chcesz to mogę i tak nie mam nic ciekawszego do robienia.
-Oki.
Weszliśmy do domu...
-To co porobimy?-zapytałam
-Zaczekaj ktoś dzwoni-Marco odebrał telefon okazało się że to Lewy Marco wyszedł na zewnątrz . Wiem że to nieładnie ale postanowiłam podsłuchać ich rozmowę . Słyszałam coś o imprezie ale bardziej cieszyło mnie to że usłyszałam że Robert wychodzi ze szpitala.Nagle do domu wszedł Marco , a ja szybko wskoczyłam na kanapę żeby nie było że podsłuchiwałam .
-Lewy dziś wychodzi ze szpitala-powiedział Marco
-O! Super !
-Oooo... Ktoś tu tęsknił - powiedział Marco ze złośliwym uśmieszkiem
-Oj przestań.
-dobrze -powiedział Reus pukając mnie po głowie
-To co porobimy ... ja nie chce siedzieć w domu-powiedziałam.
-To pójdziemy do parku , co ty na to ?
-Ok.-Odpowiedziałam .
Wzięłam moją deskorolkę i poszliśmy do skate parku .Reus oglądał jak jeździłam , gdy nagle jakiś koleś rzucił mi patyk pod deskę .Podbiegł do mnie Marco.
-Jesteś cała ?-Zapytał
-Nie w kawałkach - zaśmiałam się
-No ale coś cię boli? - dopytywał się Marco
-Tak.
-Co?
-No jakby to powiedzieć...noga bo mi na niej stoisz!-powiedziałam z uśmiechem
-Ups. sorry -powiedział Marco i szybko przestawił nogę
-Ok wszystko dobrze. Może pójdziemy do szpitala po Lewusa?
-Spoko możemy iść .
Poszliśmy do szpitala zabraliśmy Lewego i ruszyliśmy w stronę mojego domu.Gdy byliśmy już w domu do Marco niespodziewanie zadzwonił telefon po czym Marco wyszedł na zewnątrz i zaczął rozmowę. Razem z Lewym poszliśmy do salonu pograć w Fifę. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy grę. Zauważyłam jak Lewy się na mnie patrzy dla tego łatwiej mi było z nim wygrać. Po zakończonej grze wygrałam 3:0 a to tylko dla tego, że Robert nie grał tylko na mnie patrzył. Postanowiłam zapytać się o co mu chodzi.
-Czemu się tak na mnie patrzysz ?
-Bo mam oczy i mam prawo nimi patrzeć .
-Ale na serio , czemu się tak patrzysz ?-zapytałam
Lewy bez słowa ,przysunął się do mnie i chciał mnie pocałować lecz Marco wpadł do salonu i Robert się ode mnie szybko odsunął
-Ej!Mam...,łoo...przeszkadzam-odezwał się Marco
-Nie, nie przeszkadzasz Marco-zawsze psujesz takie momenty Reus. Cały czas siedzieliśmy w salonie a Marco cicho się śmiał
-Czekajcie muszę zadzwonić-odezwał się Marco po czym wyjął telefon i zadzwonił do mnie.
-Marco ty debilu po co dzwonisz, przecież siedzę obok ciebie.
-Rzeczywiście nie zauważyłem.
-No to co chciałeś mi powiedzieć?
-Przyjdziesz jutro na trening?
-Jasne a o której?
-O 19.
-Ale spóźnię się na wieczorynkę.
-Jaką?
-"Przyjaciele z kieszonkowa"
-A tam jest Mario
-No odcinek 11
-Ej...ja też tu jestem.-odezwał się Lewy.
-Oj przepraszamy Lewusku -przytuliłam go
-Przeprosiny przyjęte.
-A tak wracając do tematu to czemu ten trening jest tak późno?
-No bo ten no yyy...zobaczysz jutro.
-No ok.
-Dobra ja już muszę iść- odezwał się Lewy
-To ja też już pójdę
-No to do jutra
Gdy chłopaki wyszli wzięłam prysznic poszłam coś zjeść pooglądałam trochę telewizję i poszłam do łóżka gdy tak leżałam cały czas miałam w myślach Roberta. Po chwili usnęłam.
Obudziłam się o 10 ubrałam się w to :

i poszłam zjeść śniadanie.Pomyślałam, że pójdę do parku.Więc tak jak pomyślałam tak i też zrobiłam. Zabrałam deskorolkę i jechałam na niej do parku. Lecz nie odbyło się bez jakiejś wpadki. Wjechałam na jakąś dziewczynę. Przez jakiś czas patrzyłam się na nią bo kogoś mi przypominała. Gdy dokładnie się jej przyjrzałam wiedziałam już kto to jest.
-Czy ty jesteś Laura? -zapytałam
-Tak a o co chodzi?
-Laura Rajczyk?
-Tak.Oliwia Marszałek?
-Nom to ja sorry że na ciebie wjechałam.
-Nic się nie stało.
-Jakim cudem jesteś w Dortmundzie?
-Długo by trzeba opowiadać.
-No to chodź do kawiarni to pogadamy.
-Ok. To chodźmy.
Razem z Laurą poszliśmy do kawiarni i usiedliśmy przy stoliku i gadałyśmy o różnych rzeczach.A bym zapomniała powiedzieć wam kto to jest Laura więc to jest moja przyjaciółka ze szkoły. Gadałyśmy tak do 16.30 gdy zauważyłam, że jest już ta godzina przeprosiłam Laurę i poszłam do domu. Wzięłam prysznic ubrałam się w odpowiednie ciuchy
uczesałam i zrobiłam makijaż.Po wszystkich czynnościach zobaczyłam, że jest 17.43 miałam jeszcze trochę czasu więc weszłam na fejsa i pisałam z Fabianem do godziny 18.23. Postanowiłam już iść na trening chłopaków. Gdy przyszłam na stadion o dziwo nikogo tam nie było.
-sto lat !-krzyknęli chłopcy wyskakując przede mnie .
-czemu nie macie treningu ?-zapytałam
-trening był , a teraz jest impreza .-powiedział Mats.
Była 19:10 chłopcy goniąc się po całym boisku ,krzyczeli :Ogórek, ogórek, ogórek zielony ma garniturek i czapkę i sandały ,zielony, zielony jest cały!!!!!!!.Zaczęłam oglądać prezenty od chłopaków
Robert dał mi łańcuszek,Reus -koszulkę ze swoim nazwiskiem,Mats-Bransoletki,Goetze-Perfumy, i tak dalej... .Ledwo zaczeła się impreza a chłopacy pili już procenty  Na boisku zobaczyłam Reus'a próbującego strzelić do bramki kapciem lewego i Lewy próbował mu go zabrać
-Nie koncentruj mistrza-powiedział Marco 

-Koncentrat to może być z Pudliszek- zaśmiał się Robert
-Czemu Marcel ma tyle włosów a Ronaldo tak mało? -zapytał Mats
-Bo Ronaldo łysieje a poza tym on ma więcej żelu niż włosów- powiedział Mario
Obok Leitner bił się z krzesłem a Kuba i Łukasz śpiewali
- Rozebrali mi składaka
Po chwili zobaczyłam jak Marco usiadł Robertowi na plecach
-Spokojnie mój wierzchowcu - mówił Marco do Roberta który chciał go zwalić
-Idziemy łapać egzotyczne muchy- powiedział Kehl
-Patatataj mój rumaku -powiedział Marco do Lewego
-Czy ty Jakubie bierzesz za żonę Łukasza i ślubujesz mu miłość nie wierność i nieuczciwość małżeńską i że mu nie odpuścisz aż do śmierci? - powiedział Gundogan
-Tak. -powiedział Kuba
-Czy ty Łukaszu bierzesz za męża Jakuba i ślubujesz mu miłość nie wierność i nieuczciwość małżeńską i że mu nie odpuścisz aż do śmierci? -mówił Gundogan
-Niee.-powiedział Piszczu po czym Kuba wziął ode mnie pierścionek z palca i ganiał Łukasza po boisku krzycząc "Wyjdź za mnie"
-Wiecie, że kaszalot ma duże zęby i śmierdzi mu z gęby?- powiedział Goetze
-Kaszalot jest duży i pływa w kałuży.-powiedział Marco i wszyscy zaczęli się śmiać
-A wiecie, że mam więcej takich rymowanek w moim różowym pamiętniku? -dodał Marco
-Spiderman- krzyczał Roman uwieszając się na bramce.
Langerak podbiegł do bramkarza i oblał go wodą krzycząc Weidenfeller sika w gacie.
-Wiem co mu kupie na urodziny.Nocnik i pieluszki. -powiedział Lewy 
-Trudne sprawy -zaśpiewałam 
Robert zbierał puszki żeby urządzić wojnę na puszki 
-Każdy ziom zbiera złom- krzyczał Marco patrząc na Lewego z czego wszyscy pokładali się ze śmiechu 
Gdy wszyscy gdzieś łazili po boisku ja siedziałam na trybunach i patrzałam na nich nagle przyszedł Robert.
-Lewy szukasz puszek? -zapytałam
-Nie.Szukam ciebie.-powiedział
-A czemu akurat mnie?
-Bo muszę ci coś powiedzieć- gadał Lewy ledwo stojąc
-Tak. A co? -pytałam
-Noo..yyy.. jak by to powiedzieć.
-No mów.
-A mogę po angielsku?
-No dobra 
-Do you speak Polish?-zapytał Robert
-Nie pole tylko w piecu.-odpowiedziałam z uśmiechem
-Ja też.- powiedział Lewy
-Ok to co chciałeś powiedzieć?
-No to że...
-Że?
-Że cie lubię 
-No ja cie...- przerwał mi Lewy
-A może i tak trochę bardziej
-Możesz jaśniej?
-Nie mam latarki ale spróbuje. 
-No wiec mów.
-To ja ciebie kocham-powiedział Robert i mnie pocałował po czym odszedł 
Myśląc o słowach Lewego usnełam.  
Po paru godzinach wszyscy spali.

3 komentarze:

  1. Super. Dzisiaj znalazłam. Będę tutaj często zaglądała. Czekam na następny rozdział. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetne *.*
    Czekamy na nexta :))
    Pozdrawiamy i zapraszamy do nas:
    http://karolina-marco-and-patrycja-mario.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń