niedziela, 7 lipca 2013

6.Dzień Z Marco , Wypadek Lewego i nieudana próba.

...Obudziłam się o 7:00 , zrobiłam śniadanie i poszłam się ogarnąć ubrałam się w to :




i zeszłam na dół , Marco się obudził i razem zajadaliśmy śniadanie
-A gdzie Fabian ?-Zapytał .
-Fabian ? W Polsce .-Odpowiedziałam mu i zaśmiałam się .
-Aha . To dlatego tu tak cicho. - zachichotał Marco
-Tak . -uśmiechnęłam się.
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do salonu oglądać kreskówki
-Mogę zrobić jedną rzecz?- zapytał.
-Jaką?
-Taką- złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie i chciał mnie pocałowa
ć jednak coś mu przeszkodziło , zadzwonił telefon, Marco odebrał i pobladł na twarzy .Rozłączył się i pociągnął mnie za sobą do samochodu.
Cały czas nic nie mówiłam aż .... podjechaliśmy pod szpital ,weszliśmy i czekaliśmy na korytarzu .Marco wytłumaczył mi że Lewy miał wypadek wczoraj wieczorem .Weszliśmy na salę , lewy popatrzył na mnie i nie mógł oderwać wzroku ...
-Ej! Robert !wzrok sobie uszkodziłeś ? ja też tu jestem -Powiedział Marco i wtedy spuściłam głowę bowiem wiedziałam z jakiego powodu lewy miał wypadek...z mojego powodu .Wtedy wybiegłam z sali bo nie mogłam tam dłużej być, czułam jakbym to ja mu to zrobiła , na korytarzu spotkałam Mario .On również wiedział o wypadku . Nie odzywał się do mnie tylko wbiegł na salę , a ja podreptałam do domu ...i zaczęłam oglądać kreskówki , kilka minut później zasnęłam przed telewizorem , obudził mnie Kamil i usiadł przy mnie 
*** oczami Marco ***
Gdy Oliwia wyszła z sali trochę się zaniepokoiłem, zadzwoniłem do Piszcza żeby sprawdził czy wszystko z nią w porządku .Lekarze musieli zrobić badania więc wyprosili nas z sali .Postanowiliśmy z Mario jechać do domu i przyjechać tu jutro.
***
-Hej , kochanie.-Odezwał się Kamil.
-Nie jestem Twoim kochaniem !-Wydarłam mu się do ucha
-Hej nie tak ostro , siostro .
Pobiegłam do kuchni  i wzięłam nóż
-Jeśli stąd nie wyjdziesz za 3 sekundy , dźgnę cię tym nożem.-zaczęłam mu grozić
W tym samym czasie do domu przyszedł Piszczek , a ja rzuciłam nożem w ścianę i się rozpłakałam .Już po mnie -pomyślałam . Robert już nigdy się do mnie nie odezwie. Piszczek wyprowadził Kamila i złapał mnie za rękę , pociągnął do siebie i przytulił .
-Co się stało ?Czemu płaczesz.-zapytał 
-Nic !-Krzyknęłam i wyswobodziłam się z jego ramion
Pobiegłam na górę do mojego pokoju i usiadłam na oknie. Miałam ochotę się zabić , byłam tak przybita ... wzięłam żyletki i zaczęłam sobie nacinać rękę . Nagle do pokoju wleciał Piszczek , jakby wiedział co robię .
Zabrał mi żyletkę z ręki i zaczął się wydzierać.
-Co ty zrobiłaś !?
-Wszystko i nic -odpowiedziałam mu.
-Po nacinałaś sobie rękę tylko dlatego że Lewy miał wypadek ?-Powiedział przytulając mnie .
-To ja mu to zrobiłam , on miał wypadek prze zemnie .
Łukasz pociągnął mnie za sobą do łazienki opatrzył rękę i po chwili moja ręka była w bandażu , cały czas nie odzywałam się do Łukasza on mnie przytulił i zasnęłam w jego objęciach . Rano obudziłam się ogarnęłam , uczesałam i ubrałam w to:


i postanowiłam zjeść śniadanie , a później pójść do szpitala odwiedzić Lewego ... Byłam w drodze do szpitala i zatrzymał mnie Reus .
-Hej, gdzie idziesz -zapytał.
-Do Roberta-Odpowiedziałam
-To pójdę z Tobą -wziął mnie za rękę i razem pospacerowaliśmy do szpitala .Weszłam do sali , Robert  zdziwił się moją wizytą . Wytłumaczyłam mu jak to było z Kamilem ,
-Przepraszam zbyt gwałtownie zareagowałem , bo wiesz... podobasz mi się i no ... jak ten koleś cię pocałował to się zdenerwowałem i wsiadłem w samochód i wylądowałem na drzewie i... się tu znalazłem.-powiedział robert .Pocałowałam Roberta w policzek pożegnałam się i wyszłam do Reusa na korytarz...

2 komentarze: