poniedziałek, 29 lipca 2013

12."Wszystko się zepsuło"

Robert wyszedł a ja zostałam sama z małą .
-To co robimy ?-zapytałam Viktorię.
-Mama!-krzyknęła Viki. Uśmiechnęłam się do niej i ją ubrałam . Później poszliśmy odwiedzić Mario. Gdy dotarliśmy do jego domu Mario dosłownie 'wyleciał' z okna i wpadł na jakieś drzewo w jego ogrodzie . Cały w gałęziach i liściach leżał na trawniku .
-Hej Mario , nic ci nie jest ?-zapytałam
-Nie nic wiesz ? spadłem z dachu i pokłułem się a ty pytasz czy nic mi nie jest ?-skrzywił się Mario po czym wstał i zaprosił nas do mieszkania .
-Poczekaj tu a ja się ogarnę .-powiedział Mario i pokierował się do łazienki .A ja zaczęłam się śmiać
-Słyszałem !-krzyknął Mario po czym usiadłam z Viki na kanapie
Gdy Mario przyszedł
-A tak w ogóle to jak tam z Marcelą? -zapytałam
-No wszystko jest dobrze ja ją kocham jak nikogo innego.- mówił było widać po nim że jest zakochany po uszy.
-Zakochani są wśród nas.
-A ty jak tam z Robertem?
-Jest lepiej niż w marzeniach.Szkoda że Viki nie zostaje u nas na dłużej chciałabym mieć takiego małego szkraba.
-To poproś Roberta on na pewno chce mieć dzidziusia.
-Nie nie będę mu mówić bo on chce dla mnie zrobić wszystko a ja nie chce mu niszczyć kariery.
-On na pewno chce z tobą stworzyć wspaniałą rodzinę.
-Nie jestem pewna na razie niech zostanie tak jak jest.
-Ok
-Tylko jak mu coś powiesz o tym co ci mówiłam to przyjdę do ciebie znam twój adres.-zagroziłam mu
-A kiedy to spuszczę psa.-zaśmiał się
-Tylko wiesz co jest jeden problem.... ty nie masz psa- powiedziałam z uśmiechem
-No tak... dobra nic mu nie powiem.
-Ooo...dziękuje ci
-Oj tam nie ma za co ale ja nie wiem czy wytrzymam.
-Mario - krzyknęłam do niego i Viki zaczęła płakać
-No ok spróbuje się powstrzymać
-Dobra ja już spadam bo zaraz ma przyjechać Paula po Viki
-Ok
Gdy weszłam do domu zastałam Lewego który siedział na kanapie z opuszczoną głową.Szybko zdjęłam buty  i zaniosłam Viki do łóżka.Gdy Viki zasnęła poszłam do Roberta
-Kotku co się stało? - zapytałam Roberta
-Nie ważne, wszystko się popsuło.-mówił piłkarz z łzami w oczach
-Mi możesz wszystko powiedzieć.
-Wiem
-Kochanie powiedz mi o co chodzi pomogę ci.
-Dobra.
-Mów
-Mówiłem ci że moja siostra Paula jechała do Monachium  bo miała jakieś tam zebranie.
-Pamiętam. Zostawiła nam Viki do opieki.
-Tak i gdy wracała żeby ją odebrać bardzo się śpieszyła i wtedy...-zaczął płakać- to była moja jedyna siostra rozumiesz?
-Ale jak to była?-zapytałam po czym domyśliłam się że zginęła pewnie miała wypadek-dobra już nic nie mów wiem o co chodzi.Ale zobaczysz wszystko będzie dobrze.
-Już nic nie będzie dobrze, nic nie będzie tak jak dawniej...nic
-Ale jeszcze masz mnie, Viki , Mario, Marco ...
-Właśnie wiem.
Gdy to powiedział przytuliłam go najmocniej jak mogłam i szeptałam mu do ucha
-Zobaczysz wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży- po chwili zapadła cisza usiadłam obok Roberta który już się trochę uspokoił.
-A co będzie z Viki?- zapytał Robert
-Możemy ją adoptować jeśli chcesz- powiedziałam
-Ale na pewno tego chcesz?
-Tak, bardzo się do niej przyzwyczaiłam.
-Ok to już niedługo będziemy rodziną.
-Tak nawet nie wiesz jak się cieszę zawsze marzyłam o cudownej rodzinie.
-Tak tylko to nie będzie nasze dziecko tylko Pauli.
-No to co? Viki już nie długo będzie naszą córką.
-Tak ale ja chciałem mieć takiego małego dzidziusia i najlepiej chłopca z którym bym grał w piłkę a i co najważniejsze to by było nasze dziecko.
-Mario ci coś powiedział?
-Ale co?
-Bo ja też chciałam mieć dziecko z tobą.
-Hmm...to może postaramy się o dzidziusia?
-Ale już? Na razie załatwmy wszystko z adopcją Viki.
-Dobra.Wiesz co może pójdziemy kupić jakieś łóżeczko do Viki?
-Ok to chodźmy. Tylko jeszcze zadzwonię po Marcelę może zaopiekuje się Viki.
-Spoko
Parę minut później.
-Musimy jeszcze trochę poczekać Marcela zaraz przyjdzie.
-To chodź pooglądamy kreskówki.
-Oki
Oglądając kreskówki usłyszałam dzwonek do drzwi.
-To na pewno Marcela- powiedziałam do Lewego i poszłam otworzyć drzwi.Nie myliłam się w drzwiach stała Marcela z Mario.
-Wchodźcie.Jak coś to Viki jest w moim pokoju.- mówiłam zakładając buty
-Ok. To idźcie. -powiedziała Marcela
-Robert.-zawołałam
-Idę skarbie.- powiedział po czym założył buty-Idziemy?
-Tak. Albo jeszcze poczekaj chwile- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju przebrać się w:
i szybko zeszłam na dół.
-Możemy już iść.-powiedziałam
-Ok.A w ogóle to ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje.
-Dobra idziemy czy jedziemy samochodem?
-Może pojedźmy bo jak weźmiesz łóżeczko dla Viki?
-Ok to chodź- powiedział Robert po czym siedliśmy do samochodu.
Po paru minutach byliśmy już w sklepie z łóżeczkami wybraliśmy to:
I poszliśmy do innych sklepów dziecięcych i tam kupiliśmy dużego misia:

Pochodziliśmy trochę po sklepach jednak nic więcej nie kupiliśmy.
Gdy wróciliśmy Robert razem z Mario rozpakowywali zakupy Marcela usypiała Viki więc ja korzystając z wolnego czasu weszłam na laptopa i zalogowałam się na fejsie wtedy ujrzałam wiadomość od Fabiana
"Hej :D Przyjedziesz do mnie bo już dawno się nie widzieliśmy."
szybko mu odpisałam
"Hej. Przyjadę ale nie teraz."
Napisałam i poszłam zobaczyć co robi reszta.Poszłam do kuchni tam siedział Mario z Robertem.
-A gdzie Marcelina? -zapytałam
-Usypia Viki.-odpowiedział Mario
-Aha ok- powiedziałam i wtedy przyszła Marcela.
-To co kotku idziemy?- zapytał Mario Marcelę
-Tak.-powiedziała Marcela
-To pa-powiedział Mario
-Pa-odpowiedzieliśmy z Robertem
-Przyjdźcie do nas kiedyś.-powiedziała Marcela
-Ok może przyjdziemy -odpowiedziałam
-Dobra to pa.-powiedziała Marcelina i wyszli
Później z Lewym poszliśmy do salonu
-Wiesz co chciałabym pojechać do mojego brata
-Ok a kiedy?
-Za tydzień.
-A nie chcesz teraz?
-Nie che zostawiać cię samego.
-Przecież będę z Viki. Możesz jechać.
-Ok. To jutro już polecę.
-Dobra.
-To idę poszukać lotów.-powiedziałam do Roberta i pobiegłam na górę , otworzyłam laptopa i zobaczyłam wiadomość na Facebooku "przyjdę po Ciebie Kochanie" wiadomość ta była od Kamila  .Trochę się zdenerwowałam , no ale ... znalazłam lot , jutro o 10:00 i postanowiłam się spakować. Gdy już się spakowałam była 18:00.Zeszłam na dół do Roberta.
-Co robisz Kochanie ?-zapytałam Roberta który pisał sms'a na telefonie .
-A nic , pisze z Kubą . Wiesz że ma dziewczynę ?-zapytał Robert
-Nie , nie wiedziałam .-odpowiedziałam z uśmiechem .
-A , właśnie . Kiedy masz lot ?
-Jutro o 10:00 -odpowiedziałam
-Wcześnie .-powiedział Robert po czym mnie przytulił i szepnął mi do ucha-Będę tęsknił.
-Ja też-wyszeptałam i wtuliłam się w niego.Ale coś musiało to przerwać...a mianowicie Viki.
-No nie ...-jęknął Robert.
-Ma talent po Marco .-zaśmiałam się i pobiegłam na górę uspokoić małą .Po chwili zeszłam na dół z Viki bo musiałam ją nakarmić .Gdy karmiłam małą Robert próbował zwracać na siebie uwagę i wreszcie się odezwał
-No chodź .-zwrócił się do mnie Robert .
-Poczekaj muszę nakarmić małą .
-No dobrze , dobrze - powiedział Robert i odwrócił się plecami do mnie .Gdy skończyłam karmić małą poszłam na górę i pobawiłam się z nią a później czekałam aż zaśnie . Gdy mała zasnęła była 20:00. Położyłam się obok małej i zasnęłam ...
-Wstawaj śpiochu -powiedział Robert ściągając mi kołdrę
-Ejjj... Oddaj!
-Za żadne skarby , wstawaj bo się spóźnisz .-powiedział Robert uderzając mnie poduszką
-Nieee...-jęczałam
-No chodź -Robert wziął mnie na ręce
-No dobrz ...-powiedziałam- możesz wyjść ? chce się ubrać.
-Dobrze ale zejdź na dół jak będziesz gotowa.
-Dobrze-odpowiedziałam po czym wyjęłam ciuchy z szafy i zaczęłam się ubierać . Ubrałam się w to :

wzięłam walizki i  zeszłam do Roberta.
-Pięknie wyglądasz kochanie -powiedział Robert.
-Dziękuje -uśmiechnęłam się do niego.
-No to co jedziemy ?
-Ok.-odpowiedziałam i wsiedliśmy do samochodu .Całą drogę na lotnisko rozmawialiśmy .Wreszcie dotarliśmy na miejsce .
-Będę tęsknił -powiedział Robert przytulając mnie .
-Ja też .-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego , wsiadłam do samolotu i zaczął się lot .
-Hej , wolne ?-zapytał jakiś chłopak
-Tak .-odpowiedziałam
-Skąd jesteś ?-zapytał ... i tak zaczęła się rozmowa.
-Z Polski a dokładniej z Krakowa .-uśmiechnęłam się
-Fajnie , ja też jestem z Krakowa -uśmiechnął się chłopak.-Mogę wiedzieć jak masz na imię ?
-Oliwia-podałam mu rękę
-Robert-uśmiechnął się chłopak a ja zaczęłam się śmiać.-z czego się śmiejesz ?
-A nie bo wiesz ... mam chłopaka Roberta -powiedziałam i wybuchliśmy śmiechem .
-Fajnie -uśmiechnął się chłopak -To był ten którego tak przytulałaś na lotnisku ?
-Tak. Jestem ciekawa jak poradzi sobie z Viki .
-Kto to Viki ?
-Córka siostry Roberta ...-powiedziałam i posmutniałam trochę .
-Hej , wszystko dobrze ?-powiedział chłopak
-Tak , tak.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego . Przez dłuższy czas nic nie mówiłam .
-Dokąd lecisz ?-zapytał chłopak
-Do poznania odwiedzić brata-i tak przez cały czas gadaliśmy.aż wreszcie samolot wylądował w Poznaniu
-No to my się żegnamy , zadzwoń kiedyś.-powiedział chłopak odchodząc ... Zamówiłam taksówkę i dotarłam pod dom wujka . Zapukałam niepewnie , drzwi otworzył mi fabian .
-Oliwka !-krzyknął i mnie przytulił .
-Hej.-uśmiechnęłam się do niego. Fabian kazał mi się rozpakować , później zeszłam na dół i zaczęliśmy rozmawiać , do rozmowy przyłączył się wujek ... i tak zleciał cały dzień na gadaniu.
~~oczami Roberta~~
Gdy Oliwka poszła . Zadzwonił mój telefon , była to Marcela .
-Hej , gdzie jesteście ?-zapytała
-No ja jestem na lotnisku .
-Co ? Gdzie ? , dobra nieważne przyjedź i zajmij się dzieckiem bo płacze.
-Ok. Już jadę .-powiedziałem
Gdy przyjechałem do domu na kanapie siedziała Marcela z Viki .
-Dzięki że się nią zajęłaś .Kochana jesteś .-powiedziałem i wziąłem Viki na ręce
-No to ja już będę spadać , Mario na mnie czeka . Pa
-Pa.-Powiedziałem i zająłem się Viki. Po ciężkim dniu położyłem się spać na domiar złego Viki nie dawała mi spać .Postanowiłem napisać do Oliwii w sumie to było późno ale co innego mogłem zrobić. Wyjąłem telefon i zacząłem pisać z Oliwią
-Hej kochanie , mam nadzieję że Cie nie obudziłem ?
-Nie. Nie mogę zasnąć. 
-No to tak jak ja :)
-Hehe :) Co tam u was ?
-Dobrze a u ciebie ?
-Też fajnie .Wiesz że Fabian ma dziewczynę ?
-Nie , nie wiedziałem :)
-Ok , ja idę spać dobranoc kochanie ;*
-Dobranoc ;*
W tym czasie Viki się uspokoiła a ja zasnąłem .Rano obudził mnie płacz Viki .
-Jezu...-powiedziałem sam do siebie i poszedłem do Viki zeszedłem z nią na dół i nakarmiłem ją .I tak mijał kolejny dzień bez mojej ukochanej. Włączyłem Viki telewizję po czym poszedłem do łazienki się umyć . Wyszłem z łazienki w samych spodenkach i gdy miałem iść się ubrać do domu wparowała zapłakana Marcela .
-Co się stało ?-zapytałem Marcelę mocno ją przytulając .
-Mario nie było całą noc a później wrócił do domu z jakąś inną ...
-Ja go po prostu zabiję.-powiedziałem trzymając Marcelę w objęciach.
~~oczami Oliwii~~
Rano obudził mnie Fabian .
-Hej , wstawaj-powiedział Fabian.
-Moment.-powiedziałam zakrywając się poduszką
-No i skąd ja to znam ?-uśmiechnął się Fabian po czym przyniósł mi śniadanie
-Dzięki-powiedziałam i zjadłam śniadanie
-Oliwia ?
-Tak?
-Wszystko w porządku ?
-Tak , a czemu pytasz ?
-A nie bo jakoś dziwnie wyglądasz .
-No na pewno , przecież się nie uczesałam .
-Nie no , ale dziwnie wyglądasz -powiedział Fabian dotykając mojego czoła
-Ale nic mi nie jest .
-No lepiej żeby tak było bo mi Robert kości poprzestawia jak wrócisz .-powiedział ze śmiechem Fabian
-No tak. Strasznie za nim tęsknie .
-Poczekaj mam coś dla ciebie - uśmiechnął się Fabian i po chwili wrócił z biletami - Jak tak za nim tęsknisz to leć do niego.
-Co ja bym bez ciebie zrobiła -powiedziałam po czym przytuliłam Fabiana
-Pomóc ci się pakować ?-zapytał
-Nie musisz-Powiedziałam ,po czym spakowałam się i pożegnałam z Fabianem . Na lotnisko odwiózł mnie wujek.W czasie lotu strasznie się niecierpliwiłam  , nareszcie wylądowaliśmy.
-Uff...Nareszcie w Dortmundzie.-Powiedziałam sama do siebie i zamówiłam taksówkę .Po kilkunastu minutach dotarłam do domu .Drzwi były uchylone więc bardzo cichutko przez nie wyjrzałam aby zrobić Robertowi niespodziankę , ale to co tam zobaczyłam było niespodzianką dla mnie . Wielką niespodzianką której nigdy nie chciała bym zobaczyć. Wpadłam do domu rozwścieczona .
-Co ty tu robisz ?-zapytał łagodnie Robert
-Ja tu mieszkam . A co ona tu robi ?-wydarłam się
-Ona nic .-powiedział zdziwiony Robert
-Co was łączy ?-zapytałam
-Nic nas nie łączy .Marcela...-nie dokończył Robert
-Kochanie powiedz jej o nas . Powiedz o tym co nas łączy .-powiedziała Marcela cały czas się uśmiechając. Po tych słowach wybiegłam z domu , łzy same spływały mi po policzkach . Miałam ochotę zostać sama pobiegłam do parku i usiadłam na ławeczce . Ze spuszczoną głową siedziałam i płakałam . Podszedł do mnie jakiś chłopak i szturchnął mnie w ramię .
-Hej , wszystko w porządku ?-zapytał chłopak . Ten głos ... ja go skądś znam . Nie podnosząc głowy powiedziałam
-Nie , nic już nie będzie tak jak dawniej .-wydarłam się na chłopaka który usiadł obok mnie i mnie przytulił. Spojrzałam na niego , te niebieskie oczy wydawały mi się znajome , takie oczy miał...
-Robert ?-zapytałam patrząc cały czas w jego niebieskie oczy .
-Oliwka ?-spojrzał na mnie i przytulił mnie jeszcze mocniej .-Powiesz mi wreszcie co się stało ?
-Robert ...mój chłopak ... on ...-zacinając się próbowałam coś powiedzieć
-Co ci zrobił ? Jak ja go dostanę w swoje ręce ...- zaczął Robert po czym ja wybuchłam śmiechem.
-No fajnie . Ja tu chce mieć przełomowy moment , a ty się śmiejesz .
-Przepraszam.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Ok. Ważne ze się śmiejesz.-powiedział Robert po czym złapał mnie za rękę i poszliśmy do jego mieszkania
-Ładnie tu.-powiedziałam rozglądając się po mieszkaniu.
-Weszłaś tylko do salonu i mówisz że ładnie -zaśmiał się Robert po czym przyniósł mi herbatę.
-Dzięki , jesteś kochany.-powiedziałam do Roberta
-No ja myślę . -uśmiechnął się Robert.
~~Oczami Lewego~~
Gdy Oliwia wybiegła z domu myślałem że nigdy już jej nie zobaczę . Byłem na siebie zły . Pierwsze co zrobiłem to poszedłem do Marco .
-Hej stary , nie wiesz może gdzie jest Oliwia ?-zapytałem zdziwionego Marco
-Ee... a gdzie ma być ?
-No bo wiesz , pokłóciliśmy się i ... nie wiem gdzie ona jest .-powiedziałem ze smutkiem.
-Łoo stary współczuje ,poza tym nie wiem gdzie jest Oliwka . -odparł Marco .
-No trudno to cześć.
-Cześć.-powiedział Marco a ja oddaliłem się od jego domu.

poniedziałek, 22 lipca 2013

11.Kochany Wujek.

 Gdy się obudziłam Roberta nie było , pewnie poszedł na trening . Była 11:00. Położyłam się i chciałam zasnąć , ale nagle usłyszałam płacz dziecka . Słodziutki dzidziuś leżał za kanapą ^.^ .Tylko czyj on był ? Postanowiłam zająć się dzieckiem do powrotu Roberta i to wyjaśnić .Poszłam do sklepu i kupiłam mu kaszkę i jakieś zabawki. Wróciłam do domu .Nakarmiłam dziecko i czekałam aż zaśnie a że było strasznie niecierpliwe , postanowiłam je położyć i zająć je jakąś bajką . Po pół godzinie dziecko zasnęło a ja poszłam na dół i zrobiłam obiad bo o 13:00 miał pojawić się Robert , a było około 12 .Po zrobieniu obiadu pozostawało mi tylko czekać na Lewego . Nagle Robert wpadł do mieszkania jak poparzony i zaczął krzyczeć
-Gdzie jest Viktoria !-krzyczał zdenerwowany Lewy
-jeśli dobrze rozumiem to śpi i cicho bo jak ją obudzisz to nie wiem co ci zrobię .-zaczęłam mu grozić i najwyraźniej to poskutkowało bo Lewy się uspokoił .
-Ufff... To dobrze .
-A co Viktoria tu robi ?-zapytałam wkurzona na Roberta
- No... Eeee... To jest dziecko mojej siostry .... i  .. kazała mi jej przypilnować bo ona wyjeżdża na ważne spotkanie do Monachium -Powiedział Lewy .
-Co ty do reszty zdurniałeś ?!Wychodzisz sobie na trening i zostawiasz mi jakieś obce dziecko !-zaczęłam na niego krzyczeć przez co Viki się obudziła a ja poszłam się nią zająć .Zdenerwowana poszłam na górę i zajęłam się Viktorią i zeszłam z nią na dół . Postanowiłam kupić jej jakieś ubranka więc bez słowa poszłam z Viki na zakupy , po drodze spotkałyśmy Mario .
-O hej ! a kto to ?-zapytał Mario wskazując na Viki .
-To jest Viki . Dziecko siostry Lewego .
-Jeśli to jest dziecko Pauli no to czemu jest u ciebie ?
-Lewy obiecał siostrze że zajmie się Viki a on ją zostawił ze mną i poszedł na trening .-powiedziałam oburzona .
-Oj , nie denerwuj się -powiedział Goetze i cmoknął mnie w policzek , szliśmy dalej i pochodziliśmy sobie we trójkę po sklepach i kupiliśmy kilka rzeczy dla Viki min. to:

i to:

















 . Później pokierowaliśmy się w stronę domu . Pożegnaliśmy się z Goetze i weszliśmy do domu .Od razu poszłam z Viki na górę , nawet nie przywitałam się z Lewym . Gdy bawiłam się z Viki do pokoju wślizgnął się Robert i zaczął prawić.
-przepraszam Oliwko-powiedział Robert , tak czułym głosem że nie mogłam się na niego gniewać .
-było minęło .-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-To dobrze ...-powiedział Robert po czym dodał-Jutro ja się zajmę Viki , będziesz miała czas dla siebie.
-Kurcze jakby wiedział o czym marze to by się wystraszył-pomyślałam .
-Co ty na to-moje przemyślenia zakończył Robert.
-C-co ?Możesz powtórzyć ? Zamyśliłam się.-powiedziałam.
-Nieważne -powiedział Robert po czym mnie przytulił , wziął Viki i zeszedł z nią na dół . Ja położyłam się na łóżku i chcąc nie chcąc , zasnęłam . Obudziłam się o 4:00 w nocy .Usłyszałam płacz Viktorii dochodzący z salonu .
-Jezu Lewy co ty robisz ?-zapytałam sama siebie .Zeszłam na dół i zobaczyłam Lewego który spał i siedzącą na podłodze Viki .
-Widzisz Viki , jakiego masz kochanego wujka ?-powiedziałam do Viki , jestem bardzo ciekawa po co ... przecież Viktoria jeszcze nie umie mówić ...zajęłam się małą i nie budząc Lewego położyłam Viki u siebie i zasnęłam przy niej . Nie mogłam zasnąc , przymknęłam tylko oczy i leżałam . Kilka godzin potem do pokoju weszedł Lewy , wziął Viki na ręce i zeszedł na dół a ja postanowiłam wykorzystać wolny czas i poskładałam ubrania Viktorii a że szybko się uwinęłam , postanowiłam zrobic sobie makijaż . Wyglądał on tak:

Później ubrałam się w to:

Wzięłam telefon z szafki i zeszłam na dół .Zobaczyłam jak Robert karmi Viki . A wyglądało to tak : Robert daje kaszkę Viki , a ona ją wypluwa. Chciało mi się śmiać , ale nic nie mówiłam . Zeszłam na dół
-O już wstałaś!-krzyknął Robert
-Tak spostrzegawczy jesteś .a ja zauważyłam że masz mały problem-powiedziałam ledwo powstrzymując się od śmiechu  .
-No tak -zaśmiał się Lewy po czym 'wystrzelił' kaszkę z łyżeczki prosto we mnie .
-Robert !-ryknęłam .
-Upss... Dzidzia się nie najadła?-zapytał Robert śmiejąc się.
-Osz ty !-zaczęłam go gonić po całej kuchni i wreszcie go złapałam- chodź , to Ci się nic nie stanie.-powiedziałam i wyjęłam jajko z lodówki.
-O amciu !-krzyknął Robert
-Powiedz 'a'-zwróciłam się do Roberta który otworzył buzię a ja w tym czasie rozwaliłam mu jajko na głowie . Nawet Viki śmiała się z naszych wygłupów .Wreszcie się uciszyliśmy Robert poszedł umyć włosy a ja dokończyłam karmić Victorię. Później posadziłam ją na kanapie w salonie i włączyłam jakieś bajki. Gdy mała oglądała bajki ja postanowiłam posprzątać kuchnie.Gdy skończyłam Robert wyszedł z łazienki. Po czym wszyscy razem oglądaliśmy Smerfy :) , gdy brałam Viki na kolana ona powiedziała na mnie 'mama'
spojrzałam z uśmiechem na Roberta . Nagle do domu wleciał Kuba i zaczął się wydzierać
-Ej Lewy masz iść do Marco!-krzyknął Kuba.
-Ok już idę , nie musisz się wydzierać.-Powiedział Lewy.
-Pa kochanie -powiedział Robert i cmoknął mnie w policzek-Pa maleńka-zwrócił się Robert do Viki.

sobota, 20 lipca 2013

10.Wstajemy !

...Dotarliśmy do domu a ja poszłam na górę wzięłam słuchawki , położyłam się na łóżku i zaczęłam śpiewać
"Find light in the the beautiful sea
I choose to be happy
You and I, You and I
We’re like diamonds in the sky
You’re a shooting star I see 
A vision of ecstasy
When you hold me, I’m alive
We’re like diamonds in the sky"
-Nie wiedziałem że lubisz śpiewać ?-powiedział Robert zdejmując mi słuchawki.
-Jeszcze wielu rzeczy o mnie nie wiesz kotku -zaśmiałam się
-Warto wiedzieć -powiedział Robert , a się do niego uśmiechnęłam i zamknęłam oczy -Hej , nie śpij !-krzyknął mi do ucha Robert.
-Ej !-powiedziałam - jestem zmęczona  .-po czym znów zamknęłam oczy . 
-Wstajemy ! - krzyknął Robert po czym mnie podniósł - Idziesz ze mną - oznajmił i zabrał mnie do jakiejś kawiarni .Kazał mi usiąść przy stoliku ,a on poszedł po kawę.Po trzech minutach wrócił z dwoma kubkami kawy , usiadł , podał mi kawę i zaczęliśmy gadać. Później poszliśmy na miasto .
-Lewy , mi się już nie chcę iść , nogi mnie bolą -jęczałam .
-Dobrze -powiedział Lewy i wziął mnie na ręce
-Hej! Postaw mnie !-krzyczałam
-Za żadne skarby kochanie -powiedział Robert i zaczął się śmiać.Później poszliśmy do mojego domu  . Wzięłam prysznic ubrałam się w piżamę i zjadłam kolację , później oglądałam kreskówki i poszłam spać.
Rano zrobiłam makijaż i ubrałam się w to :
Zeszłam na dół , była 10:00.
-Nareszcie wstałaś !-krzyknął Robert 
-Cicho -wyszeptałam 
-Przepraszam kochanie-powiedział Lewy i mnie przytulił .-masz tu śniadanie.
-no ale...
-Ale co ? Mam cię nakarmić ? -zaśmiał się Robert.
-Nie dzięki sama zjem -zaczęliśmy się śmiać .
-No to jak zjesz to pojedziemy na trening-wyszczerzył się Robert

-No ale ja muszę się uczesać.
-ja cię uczeszę .
-już się boję-uśmiechnęłam się do niego . Po chwili byłam gotowa . Fryzura a'la Robert wyglądała tak:
-Gotowe !-uśmiechnął się Robert .
-Dzięki -powiedziałam
-Nie ma za co.No to jedziemy ?
-Ok.
Pojechaliśmy na trening , dzisiaj było bardzo spokojnie , dziwiło mnie to , więc po treningu postanowiłam zapytać Roberta o co chodzi.Trening skończył się bez żadnych wygłupów.Zaczekałam na Roberta pod szatnią , chłopcy wyszli Robert pożegnał się z nimi i poszliśmy z Robertem w stronę domu.
-Co dzisiaj na treningu tak spokojnie ?-zapytałam
-A no bo ... Piszczu odchodzi z drużyny -powiedział Lewy załamującym głosem .A ja położyłam głowę na ramieniu Roberta i przez dłuższy czas się nie odzywałam . Wreszcie dotarliśmy do domu.
-Mogę zostać? -zapytał Robert
-Jeśli chcesz -uśmiechnęłam się a Robert mnie przytulił i weszliśmy do mieszkania , na kanapie siedziała Marcela .
-o hej Marcela!-powiedziałam
-Cześć!-wyszczerzyła się Marcela
-A co ty taka szczęśliwa ? Co ?-zapytałam .
-A nie ważne - powiedziała Marcela
-No weź powiedź
-Niee
-Powiedz
-No ok. Umówiłam się z Mario.- powiedziała z uśmiechem Marcela
-Gratulacje- powiedziałam
-Dziękuje
-Ok to ja z Lewym idę do pokoju.
-Spoczko. A ja czekam na Mario.
Robert objął mnie w pasie i poszliśmy do mojego pokoju.
-To co robimy?- zapytał Lewy
-Nie wiem
-A ja wiem- odpowiedział Robert i zaczął mnie całować po chwili chciał zdejmować moją bluzkę
-Ej kotku nie mówię nie ale wiesz na dole jest Marcela i może Mario. - powiedziałam i usłyszałam pukanie do drzwi
-Wchodź- krzyknęłam
-Przeszkadzam? -zapytała Marcela
-Nie.
-Ok to chciałam ci powiedzieć że wychodzę z Mario
-Spoko miłego wypadu
-Dzięki- powiedziała Marcela i zamknęła drzwi
-To co kończymy to co zacząłeś? -zapytałam Lewego
-Oczywiście.
Nie będę mówić co się działo pewnie każdy się domyśla. Więc po paru godzinach spędzonych z moim ukochanym postanowiliśmy że zrobimy coś do jedzenia.
-To co robimy? -zapytałam
-Naleśniki. - powiedział Robert
-Ok. Wyciągnij mąkę a ja resztę składników.
-Dobrze szefie. -zaśmiał się Robert
-Kochanie?
-Co?- odwróciłam się i wtedy się Lewy zaczął we mnie rzucać mąką
-Osz ty - wzięłam jajko i rzuciłam w rękę Lewego
-Ej ja tak się nie bawię - Robert udawał że się obraził
-No to dobrze bo z tego co pamiętam to mieliśmy robić naleśniki -powiedziałam
-No to co pobawić też się można- Lewy wziął do ręki mleko i chciał mnie polać
-Darmowy prysznic - krzyczał Robert a ja zaczęłam uciekać jednak nie miałam takiej kondycji jak mój chłopak i szybko mnie polał
-Głupek
-Wiem -zaczęliśmy się śmiać
-Ej to robimy te naleśniki?
-No ok
Poszliśmy do kuchni Lewy usiadł i się patrzył na mnie a ja piekłam naleśniki.Gdy skończyłam piec usiedliśmy do stołu i jedliśmy.
-Dobra skarbie ja idę po wodę i płyn trzeba tu trochę ogarnąć- powiedziałam
-Nie ty siedź a ja pójdę
-Ok jak chcesz to ja umyję naczynia
-Dobrze
Po umyciu naczyń usiadłam na krześle wzięłam telefon do ręki i zobaczyłam sms'a nadawcą była Marcela
"Wrócę późno nie czekaj"
Szybko jej odpisałam
"Ok"
Gdy napisałam sms'a przyszedł Lewy z miską z której wypadała piana
-Hejo ! Co paczysz ?-zapytał uśmiechnięty Lewy i rzucił mnie pianą.
-Ej!  Ubrudziłeś mi bluzkę , teraz muszę się przebrać.
-Będę czekał -uśmiechnął się Lewy
Poszłam na górę , do mojego pokoju i przebrałam się w to :
-Już jestem
-To dobrze.A po co zmieniałaś spodnie jeżeli tylko bluzkę miałaś brudną?- zapytał Lewy
-No bo tamte spodnie by mi nie pasowały do tej bluzki.
-Ah... kobiety,kobiety -powiedział pod nosem Robert
-Coś mówiłeś?
-Nie zdawało ci się.
-Ok to sprzątaj -powiedziałam z uśmiechem
-A nie pomożesz mi?
-Nie ty nabrudziłeś ty sprzątaj - powiedziałam z szyderczym uśmiechcem
-Wredota
-Czubek -podbiegłam do Roberta i rzuciłam w niego pianą
-Ej no...
-Coś nie tak?
-Nie wszystko w porządku.
-To dobrze a teraz sprzątaj.
-Dobra a pomożesz mi?
-A co za to będę miała?
-Buziaka - powiedział Lewy
-Ok może być -zgodziłam się i zaczęliśmy sprzątać
Po skończonej pracy poszliśmy do salonu i zaczęliśmy oglądać tv.
-Ej a mój buziak?
-Już ci daje.- powiedział piłkarz po czym cmoknął mnie w polik
-To co robimy?- zapytałam
-Może obejrzymy film?
-Ok.
Włączyliśmy jakiś film , Przytuliłam się do niego i po godzinie zasnęłam w ramionach Roberta.

poniedziałek, 15 lipca 2013

9.Złamana ręka -,-'

...szliśmy z Lewym do parku , a raczej  Lewy szedł a ja jechałam na desce. No więc tak czy inaczej dotarliśmy do parku . Lewy usiadł na ławce i patrzył jak jeździłam . No ale jak zwykle , nie obyło się bez wypadku ....
-Nic Ci się nie stało ?-zapytał Robert
-Nie wiem.-jęczałam .Gdy Robert mnie podnosił poczułam straszny ból w ręce
-Ałłłł!-krzyknęłam
-chodź -powiedział Robert i zaprowadził mnie do szpitala ... złamałam rękę -,-'
-No proszę ,mam nadzieję że następnym razem będziesz na siebie uważała  -powiedział lekarz po 'naprawieniu' mi ręki .
-Tiaaa....-wymamrotałam po cichu
-Do widzenia -powiedział Robert po czym złapał mnie w talii i wyszedł ze mną ze szpitala .
-To co robimy?-zapytał Robert
-Nie wiem
-No to może...pójdziemy na zakupy ?
-A mogę pójść do domu?-zapytałam
-A mogę pójść z tobą?-wyszczerzył się Lewy
-Oj... dobrze .-powiedziałam i razem poszliśmy do domu gdzie czekała na mnie niespodzianka .Gdy dotarliśmy do domu otworzyłam drzwi a za drzwiami stała Marcelina , moja koleżanka z Krakowa .
-Marcela ?
-Hej kochana!-krzyknęła Marcelina
-Co ty tu robisz ?-zapytałam zdziwiona
-No jak to co , przyjechałam do ciebie . Fabian dał mi klucze ,złapałam lot do polski i jestem !Emmm... co Ci się stało w rękę?-gadała jak nakręcona
-A nic , przewróciłam się .
-Hej .-powiedział Lewy zasłaniając mi oczy
-Lewy , przestań-powiedziałam. A Marcela wytrzeszczyła oczy .
-A właśnie Marcela , to jest Lewy .
-Hej-powiedziała Marcela .
-Hej -wyszczerzył się Lewy.
-No dobra to co porobimy ? -zapytałam
-Idziemy na trening?
-Ok.-odpowiedziałam i poleciałam na górę się ogarnąć ubrałam się w to :

i po chwili zeszłam na dół
-Jestem !-krzyknęłam schodząc na dół po schodach
Po chwili wszyscy wyszliśmy z domu i poszliśmy na trening .Ja z Marcelą usiadłyśmy na trybunach i gadałyśmy a chłopaki znów próbowali zwrócić na siebie uwagę. Zauważyłam że Marceli podoba się Mario .
-Na kogo tak patrzysz ?
-Na nikogo -powiedziała zamieszana Marcela
-No przecież widzę
-No ... dobra , widzisz tego chłopaka?-zapytała
-No , Mario ma na imię .-powiedziałam
-Znasz go ? Myślałam że nie lubisz Borussii .
-No może i nie lubię Borussii ale lubię piłkarzy .
-A spox . Ej! Patrz on tu idzie .-pokazywała na biegnącego w tę stronę Mario .
-Zdaje Ci się .Patrz podszedł do trenera.
-Szkoda , chciałabym go spotkać.
-Da się załatwić . Mario !-krzyknęłam i piłkarz podbiegł do nas
-Hej-wyszczerzył się Mario
-Hej-powiedzieliśmy razem.
-Co ci się stało w rękę?-zapytał Mario
-Nic , przewróciłam się .-odpowiedziałam
-Co chciałaś ?-zapytał
-Dlaczego nie przyjęliście Kopciuszka do waszej drużyny ?
-Bo gubił buty-odpowiedział Mario
-Nie no... ale tak na serio to chciałam ci przedstawić moją koleżankę z Krakowa, to jest Marcela.
-Hej , jestem Mario .-znów się uśmiechnął jak głupi.
-Sorry że przerywam ale mam pytanie , Mario czemu ty się tak szczerzysz ?
-A nie wiem , szczęśliwy jestem .
-A czemu ?
-Bo ja... uwielbiam ją -pokazał na Marcelinę .
-Ej! Mario ! wracaj !-powiedział Jurgen
-Już idę trenerze ! Żegnam panie .-znów się wyszczerzył i poszedł na boisko
-Spełniłaś moje marzenie -powiedziała przytulając mnie
-Cieszę się razem a tobą-uśmiechnęłam się do niej.Gdy chłopcy skończyli trening poszłam z Lewym , Marcelą i Marco na lody a później poszliśmy na miasto . Ja z Lewym i Marcelą szliśmy za Marco , któremu wrzucaliśmy kamienie do kaptura , nagle Marco odwrócił się i popłakał
-Co się stało ?-zapytałam
-Dziewczyna ze mną zerwała -powiedział
-Co ? Jak ? Kiedy ?-pytałam zdziwiona
-Rok temu -powiedział Marco po czym znów się rozpłakał  . A wszyscy popadli w śmiech .
-Będzie dobrze !-powiedział Robert i zaczął się śmiać . Nagle idąc w stronę jakiegoś sklepu zobaczyliśmy Kubę , Mario , Łukasza , Romana i Matsa , siedzących na ławce .
-Młodzieńcy czy moglibyście ustąpić mi miejsca ?-zapytała chłopców jakaś staruszka
-proszę pani ale nas bolą nogi .-powiedział Łukasz
-Ach , nie ma już dziś dżentelmenów.-wzdychała starsza pani
-Proszę pani dżentelmeni są , ale miejsc brakuje .-Powiedział Mario , po czym wszyscy wpadli w śmiech , a starsza pani poszła do jakiejś kawiarni .
-Hej Marcela !-krzyknął Mario
-Hej .-powiedziała Marcela z uśmiechem
-No to gdzie idziemy ?-Zapytał Marco wyjmując kamienie z bluzy
-Nie wiem -powiedział Łukasz i zaczął się śmiać z Marco
-Też nie wiem ale ja idę do domu .-powiedziałam i podreptałam w stronę domu
-To ja idę z tobą - powiedział Robert i poszedł za mną ...

piątek, 12 lipca 2013

8.Święty mikołaj , bułka z chlebem i młoda para.

Obudziłam się na stadionie z bolącą głową. Wszyscy spali oprócz Roberta podeszłam do niego i zapytałam
-To co wczoraj powiedziałeś to na serio?
-No tak. No i co chciałabyś być ze mną?-zapytał Robert
-Musze to jeszcze przemyśleć
-Dobrze będę czekać.
-Gdzie mój smoczek? -wydarł się Reus
-Marco dobrze się czujesz?- zapytałam 
-Tak.
-Napewno?
-Nie
-Leć Adam leć.- mówił śpiąc Goetze -W mieście znaleziono prawy but męski- powiedziałam i popatrzyłam na Kubę bez prawego buta
-Trzeba ich obudzić bo niedługo trening- powiedział Lewy
-Nie nie budźmy zobaczymy co powie trener.- odpowiedziałam
-Ok to ja pojadę do domu wziąć rzeczy na trening.
-Spoko to ja też pójdę do domu.
-Tylko przyjdź na trening.
-Muszę! Jak miała bym przegapić to jak trener budzi chłopaków.
-Ok to spadam! Może cię odwieść?
-Nie pójdę nie mam daleko.
-Ale napewno?
-Tak jedź już.
-Ok to do zobaczenia.
-Pa.
Poszłam do domu odświeżyłam się i ubrałam w to:


Zjadłam śniadanie i poszłam na trening .Gdy weszłam na stadion chłopcy jeszcze spali a trener siedział i myślał jak ich obudzić . Wreszcie krzyknął "GOL!!!" chłopaki się obudzili a Kuba krzyczał
-Ja nie chce wstawać! jestem głodny !
-To dobrze się składa , bo mam kanapkę z bułką.
-Kanapke z bułką ? -zapytał Kuba .
-No tak .
-Dobra daj .
- Zaraz wracam-krzyknęłam odchodząc .Poszłam do sklepu który znajdował się obok stadionu i kupiłam każdemu po rogalu i soczku ale dla Kuby kupiłam bułkę i chleb. -Wróciłam -krzyknęłam rozdając każdemu rogala i sok
- A dla mnie ? -zapytał Kuba
-Już ci daje specjalne zamówienie bułka z chlebem-zaśmiałam się i podałam mu sok i bułkę z chlebem

-Ej to nie fair .
-No przecież chciałeś bułkę z chlebem.
-Tak. bo to jest jedzenie godne szlachty.- powiedział Kuba
-Dobra trzymaj tego rogala.
-Dziękuje wać pani
-Ależ proszę milordzie
-Dobra jedzcie szybciej bo trening wypadało by zacząć -powiedział Jurgen
-Ale my jemy !-krzyknął Marco
-To się pośpieszcie
-Co za szybko to nie zdrowo chce pan żebyśmy się rozchorowali na te święta .
-Jakie święta ?
-No Bożego Narodzenia -odpowiedział Marco

-Tylko jest Lipiec , to do grudnia na pewno wyzdrowiejecie.
-A jak nie ?
-Dobra jedz szybciej i nie marudź.
-Właśnie Reus jak pies je to nie szczeka - odezwał się Kehl
-Dobra , Dobra
Gdy chłopcy zjedli , zaczęli ćwiczyć
-Ałł złamałem nogę w ręce - zajęczał Łukasz
-Dzwońcie na 212-krzyknął Marco
-Po co do mechanika ? Zadzwońcie na 112 -powiedział Mats
-Dobra dzwonię -powiedział Lewy zdjął swojego buta i przyłożył do ucha
*Halo tu Hania ?
Kuba wparował na murawę
-Kubusiowe Pogotowie Ratunkowe uratuje twoje życie oraz zdrowie .
-Więc chodź przywalę ci deską raz żółtą a raz niebieską -śpiewał Roman
-Nic nie pomaga trzeba zrobić usta usta.-  Powiedział 
Kuba po czym wziął duży wdech . Łukasz szybko się podniósł i zaczął krzyczeć
-Nie !!! tylko nie usta usta.
-Nie żenić się tam tylko ćwiczyć -Krzyknął Jurgen.
-Dobrze już chwileczkę- mówił Santana 
Chłopcy zaczęli znów ćwiczyć jednak nikt nie zauważył zniknięcia Mario który wrócił po 5 minutach z całymi reklamówkami cukierków które rozrzucał po całym boisku krzycząc.
-Święty Mikołaj nadchodzi !
Chłopcy rzucili się na boisko zbierając cukierki , gdy na boisko wszedł trener
-O! Macie cukierki , dajcie jednego . -zawołał trener
-Niech pan trzyma !-krzyknął Mario i rzucił torbą cukierków w głowę trenera .
-Chciałem cukierka a nie guza na głowie .
-przepraszam niedosłyszałem -powiedział Mario z lekkim uśmieszkiem
-Ćwiczymy ! - krzyknął trener
Śmiałam się z chłopaków gdy na nich patrzyłam , biegali gorzej niż małe dzieci . Nagle podbiegł do mnie Lewy
-I co tam , zastanowiłaś się już ? -pytał Robert
-Tak-Odpowiedziałam z uśmiechem
-I co ? Chcesz być ze mną ?-dopytywał
-Tak . Ale teraz wracaj na trening . -powiedziałam ze słodkim uśmieszkiem
Lewy dołączył do chłopaków ... Gdy chłopcy skończyli trening , wyszliśmy ze stadionu.
-Ej! Chodźcie do mnie oblewamy parę młodą .-Wykrzyknął Mario
-Robert ! -Wysyczałam
-Marco!- Wysyczał Robert
-Mario !-Krzyknęliśmy razem
-No co ?-zapytał niewinnie
-Ehhh...Robert chodź .- powiedziałam
-Ok.-odpowiedział Robert
Razem z Lewym poszliśmy do mojego domu , pod drzwiami leżała paczka , pewnie to ta niespodzianka od Fabiana . Weszliśmy do domu położyłam na stole paczkę i poszłam na górę się ogarną
ć ubrałam się w to:

wzięłam deskorolkę i poszliśmy z lewym do parku...

czwartek, 11 lipca 2013

7. Urodziny.

Razem z Marco wyszliśmy ze szpitala , i przez całą drogę do domu gadaliśmy , nagle zadzwonił Fabian :
-Wszystkiego najlepszego!-Krzyknął
-Dzięki . Fajnie że pamiętałeś .
-No a jak bym mógł zapomnieć ? co ?
-heh-zaśmiałam się.
-Jutro przyjdzie do ciebie niespodzianka.
-a jaka ? -zapytałam
-to niespodzianka-zaczął się śmiać
-Dobra ja kończę bo Reus się denerwuje hehe-zaśmiałam się-Pa.
-Pa.
-Kto to był?-zapytał Reus
-Fabian , złożył mi życzenia .-Powiedziałam
-O ! Masz urodziny ?
-Tak , jutro.
-Aha.
Doszliśmy do mojego domu ...
-Zostaniesz ?-zapytałam Marco.
-Jeśli chcesz to mogę i tak nie mam nic ciekawszego do robienia.
-Oki.
Weszliśmy do domu...
-To co porobimy?-zapytałam
-Zaczekaj ktoś dzwoni-Marco odebrał telefon okazało się że to Lewy Marco wyszedł na zewnątrz . Wiem że to nieładnie ale postanowiłam podsłuchać ich rozmowę . Słyszałam coś o imprezie ale bardziej cieszyło mnie to że usłyszałam że Robert wychodzi ze szpitala.Nagle do domu wszedł Marco , a ja szybko wskoczyłam na kanapę żeby nie było że podsłuchiwałam .
-Lewy dziś wychodzi ze szpitala-powiedział Marco
-O! Super !
-Oooo... Ktoś tu tęsknił - powiedział Marco ze złośliwym uśmieszkiem
-Oj przestań.
-dobrze -powiedział Reus pukając mnie po głowie
-To co porobimy ... ja nie chce siedzieć w domu-powiedziałam.
-To pójdziemy do parku , co ty na to ?
-Ok.-Odpowiedziałam .
Wzięłam moją deskorolkę i poszliśmy do skate parku .Reus oglądał jak jeździłam , gdy nagle jakiś koleś rzucił mi patyk pod deskę .Podbiegł do mnie Marco.
-Jesteś cała ?-Zapytał
-Nie w kawałkach - zaśmiałam się
-No ale coś cię boli? - dopytywał się Marco
-Tak.
-Co?
-No jakby to powiedzieć...noga bo mi na niej stoisz!-powiedziałam z uśmiechem
-Ups. sorry -powiedział Marco i szybko przestawił nogę
-Ok wszystko dobrze. Może pójdziemy do szpitala po Lewusa?
-Spoko możemy iść .
Poszliśmy do szpitala zabraliśmy Lewego i ruszyliśmy w stronę mojego domu.Gdy byliśmy już w domu do Marco niespodziewanie zadzwonił telefon po czym Marco wyszedł na zewnątrz i zaczął rozmowę. Razem z Lewym poszliśmy do salonu pograć w Fifę. Usiedliśmy na kanapie i zaczęliśmy grę. Zauważyłam jak Lewy się na mnie patrzy dla tego łatwiej mi było z nim wygrać. Po zakończonej grze wygrałam 3:0 a to tylko dla tego, że Robert nie grał tylko na mnie patrzył. Postanowiłam zapytać się o co mu chodzi.
-Czemu się tak na mnie patrzysz ?
-Bo mam oczy i mam prawo nimi patrzeć .
-Ale na serio , czemu się tak patrzysz ?-zapytałam
Lewy bez słowa ,przysunął się do mnie i chciał mnie pocałować lecz Marco wpadł do salonu i Robert się ode mnie szybko odsunął
-Ej!Mam...,łoo...przeszkadzam-odezwał się Marco
-Nie, nie przeszkadzasz Marco-zawsze psujesz takie momenty Reus. Cały czas siedzieliśmy w salonie a Marco cicho się śmiał
-Czekajcie muszę zadzwonić-odezwał się Marco po czym wyjął telefon i zadzwonił do mnie.
-Marco ty debilu po co dzwonisz, przecież siedzę obok ciebie.
-Rzeczywiście nie zauważyłem.
-No to co chciałeś mi powiedzieć?
-Przyjdziesz jutro na trening?
-Jasne a o której?
-O 19.
-Ale spóźnię się na wieczorynkę.
-Jaką?
-"Przyjaciele z kieszonkowa"
-A tam jest Mario
-No odcinek 11
-Ej...ja też tu jestem.-odezwał się Lewy.
-Oj przepraszamy Lewusku -przytuliłam go
-Przeprosiny przyjęte.
-A tak wracając do tematu to czemu ten trening jest tak późno?
-No bo ten no yyy...zobaczysz jutro.
-No ok.
-Dobra ja już muszę iść- odezwał się Lewy
-To ja też już pójdę
-No to do jutra
Gdy chłopaki wyszli wzięłam prysznic poszłam coś zjeść pooglądałam trochę telewizję i poszłam do łóżka gdy tak leżałam cały czas miałam w myślach Roberta. Po chwili usnęłam.
Obudziłam się o 10 ubrałam się w to :

i poszłam zjeść śniadanie.Pomyślałam, że pójdę do parku.Więc tak jak pomyślałam tak i też zrobiłam. Zabrałam deskorolkę i jechałam na niej do parku. Lecz nie odbyło się bez jakiejś wpadki. Wjechałam na jakąś dziewczynę. Przez jakiś czas patrzyłam się na nią bo kogoś mi przypominała. Gdy dokładnie się jej przyjrzałam wiedziałam już kto to jest.
-Czy ty jesteś Laura? -zapytałam
-Tak a o co chodzi?
-Laura Rajczyk?
-Tak.Oliwia Marszałek?
-Nom to ja sorry że na ciebie wjechałam.
-Nic się nie stało.
-Jakim cudem jesteś w Dortmundzie?
-Długo by trzeba opowiadać.
-No to chodź do kawiarni to pogadamy.
-Ok. To chodźmy.
Razem z Laurą poszliśmy do kawiarni i usiedliśmy przy stoliku i gadałyśmy o różnych rzeczach.A bym zapomniała powiedzieć wam kto to jest Laura więc to jest moja przyjaciółka ze szkoły. Gadałyśmy tak do 16.30 gdy zauważyłam, że jest już ta godzina przeprosiłam Laurę i poszłam do domu. Wzięłam prysznic ubrałam się w odpowiednie ciuchy
uczesałam i zrobiłam makijaż.Po wszystkich czynnościach zobaczyłam, że jest 17.43 miałam jeszcze trochę czasu więc weszłam na fejsa i pisałam z Fabianem do godziny 18.23. Postanowiłam już iść na trening chłopaków. Gdy przyszłam na stadion o dziwo nikogo tam nie było.
-sto lat !-krzyknęli chłopcy wyskakując przede mnie .
-czemu nie macie treningu ?-zapytałam
-trening był , a teraz jest impreza .-powiedział Mats.
Była 19:10 chłopcy goniąc się po całym boisku ,krzyczeli :Ogórek, ogórek, ogórek zielony ma garniturek i czapkę i sandały ,zielony, zielony jest cały!!!!!!!.Zaczęłam oglądać prezenty od chłopaków
Robert dał mi łańcuszek,Reus -koszulkę ze swoim nazwiskiem,Mats-Bransoletki,Goetze-Perfumy, i tak dalej... .Ledwo zaczeła się impreza a chłopacy pili już procenty  Na boisku zobaczyłam Reus'a próbującego strzelić do bramki kapciem lewego i Lewy próbował mu go zabrać
-Nie koncentruj mistrza-powiedział Marco 

-Koncentrat to może być z Pudliszek- zaśmiał się Robert
-Czemu Marcel ma tyle włosów a Ronaldo tak mało? -zapytał Mats
-Bo Ronaldo łysieje a poza tym on ma więcej żelu niż włosów- powiedział Mario
Obok Leitner bił się z krzesłem a Kuba i Łukasz śpiewali
- Rozebrali mi składaka
Po chwili zobaczyłam jak Marco usiadł Robertowi na plecach
-Spokojnie mój wierzchowcu - mówił Marco do Roberta który chciał go zwalić
-Idziemy łapać egzotyczne muchy- powiedział Kehl
-Patatataj mój rumaku -powiedział Marco do Lewego
-Czy ty Jakubie bierzesz za żonę Łukasza i ślubujesz mu miłość nie wierność i nieuczciwość małżeńską i że mu nie odpuścisz aż do śmierci? - powiedział Gundogan
-Tak. -powiedział Kuba
-Czy ty Łukaszu bierzesz za męża Jakuba i ślubujesz mu miłość nie wierność i nieuczciwość małżeńską i że mu nie odpuścisz aż do śmierci? -mówił Gundogan
-Niee.-powiedział Piszczu po czym Kuba wziął ode mnie pierścionek z palca i ganiał Łukasza po boisku krzycząc "Wyjdź za mnie"
-Wiecie, że kaszalot ma duże zęby i śmierdzi mu z gęby?- powiedział Goetze
-Kaszalot jest duży i pływa w kałuży.-powiedział Marco i wszyscy zaczęli się śmiać
-A wiecie, że mam więcej takich rymowanek w moim różowym pamiętniku? -dodał Marco
-Spiderman- krzyczał Roman uwieszając się na bramce.
Langerak podbiegł do bramkarza i oblał go wodą krzycząc Weidenfeller sika w gacie.
-Wiem co mu kupie na urodziny.Nocnik i pieluszki. -powiedział Lewy 
-Trudne sprawy -zaśpiewałam 
Robert zbierał puszki żeby urządzić wojnę na puszki 
-Każdy ziom zbiera złom- krzyczał Marco patrząc na Lewego z czego wszyscy pokładali się ze śmiechu 
Gdy wszyscy gdzieś łazili po boisku ja siedziałam na trybunach i patrzałam na nich nagle przyszedł Robert.
-Lewy szukasz puszek? -zapytałam
-Nie.Szukam ciebie.-powiedział
-A czemu akurat mnie?
-Bo muszę ci coś powiedzieć- gadał Lewy ledwo stojąc
-Tak. A co? -pytałam
-Noo..yyy.. jak by to powiedzieć.
-No mów.
-A mogę po angielsku?
-No dobra 
-Do you speak Polish?-zapytał Robert
-Nie pole tylko w piecu.-odpowiedziałam z uśmiechem
-Ja też.- powiedział Lewy
-Ok to co chciałeś powiedzieć?
-No to że...
-Że?
-Że cie lubię 
-No ja cie...- przerwał mi Lewy
-A może i tak trochę bardziej
-Możesz jaśniej?
-Nie mam latarki ale spróbuje. 
-No wiec mów.
-To ja ciebie kocham-powiedział Robert i mnie pocałował po czym odszedł 
Myśląc o słowach Lewego usnełam.  
Po paru godzinach wszyscy spali.

niedziela, 7 lipca 2013

6.Dzień Z Marco , Wypadek Lewego i nieudana próba.

...Obudziłam się o 7:00 , zrobiłam śniadanie i poszłam się ogarnąć ubrałam się w to :




i zeszłam na dół , Marco się obudził i razem zajadaliśmy śniadanie
-A gdzie Fabian ?-Zapytał .
-Fabian ? W Polsce .-Odpowiedziałam mu i zaśmiałam się .
-Aha . To dlatego tu tak cicho. - zachichotał Marco
-Tak . -uśmiechnęłam się.
Zjedliśmy śniadanie i poszliśmy do salonu oglądać kreskówki
-Mogę zrobić jedną rzecz?- zapytał.
-Jaką?
-Taką- złapał mnie za rękę, przyciągnął do siebie i chciał mnie pocałowa
ć jednak coś mu przeszkodziło , zadzwonił telefon, Marco odebrał i pobladł na twarzy .Rozłączył się i pociągnął mnie za sobą do samochodu.
Cały czas nic nie mówiłam aż .... podjechaliśmy pod szpital ,weszliśmy i czekaliśmy na korytarzu .Marco wytłumaczył mi że Lewy miał wypadek wczoraj wieczorem .Weszliśmy na salę , lewy popatrzył na mnie i nie mógł oderwać wzroku ...
-Ej! Robert !wzrok sobie uszkodziłeś ? ja też tu jestem -Powiedział Marco i wtedy spuściłam głowę bowiem wiedziałam z jakiego powodu lewy miał wypadek...z mojego powodu .Wtedy wybiegłam z sali bo nie mogłam tam dłużej być, czułam jakbym to ja mu to zrobiła , na korytarzu spotkałam Mario .On również wiedział o wypadku . Nie odzywał się do mnie tylko wbiegł na salę , a ja podreptałam do domu ...i zaczęłam oglądać kreskówki , kilka minut później zasnęłam przed telewizorem , obudził mnie Kamil i usiadł przy mnie 
*** oczami Marco ***
Gdy Oliwia wyszła z sali trochę się zaniepokoiłem, zadzwoniłem do Piszcza żeby sprawdził czy wszystko z nią w porządku .Lekarze musieli zrobić badania więc wyprosili nas z sali .Postanowiliśmy z Mario jechać do domu i przyjechać tu jutro.
***
-Hej , kochanie.-Odezwał się Kamil.
-Nie jestem Twoim kochaniem !-Wydarłam mu się do ucha
-Hej nie tak ostro , siostro .
Pobiegłam do kuchni  i wzięłam nóż
-Jeśli stąd nie wyjdziesz za 3 sekundy , dźgnę cię tym nożem.-zaczęłam mu grozić
W tym samym czasie do domu przyszedł Piszczek , a ja rzuciłam nożem w ścianę i się rozpłakałam .Już po mnie -pomyślałam . Robert już nigdy się do mnie nie odezwie. Piszczek wyprowadził Kamila i złapał mnie za rękę , pociągnął do siebie i przytulił .
-Co się stało ?Czemu płaczesz.-zapytał 
-Nic !-Krzyknęłam i wyswobodziłam się z jego ramion
Pobiegłam na górę do mojego pokoju i usiadłam na oknie. Miałam ochotę się zabić , byłam tak przybita ... wzięłam żyletki i zaczęłam sobie nacinać rękę . Nagle do pokoju wleciał Piszczek , jakby wiedział co robię .
Zabrał mi żyletkę z ręki i zaczął się wydzierać.
-Co ty zrobiłaś !?
-Wszystko i nic -odpowiedziałam mu.
-Po nacinałaś sobie rękę tylko dlatego że Lewy miał wypadek ?-Powiedział przytulając mnie .
-To ja mu to zrobiłam , on miał wypadek prze zemnie .
Łukasz pociągnął mnie za sobą do łazienki opatrzył rękę i po chwili moja ręka była w bandażu , cały czas nie odzywałam się do Łukasza on mnie przytulił i zasnęłam w jego objęciach . Rano obudziłam się ogarnęłam , uczesałam i ubrałam w to:


i postanowiłam zjeść śniadanie , a później pójść do szpitala odwiedzić Lewego ... Byłam w drodze do szpitala i zatrzymał mnie Reus .
-Hej, gdzie idziesz -zapytał.
-Do Roberta-Odpowiedziałam
-To pójdę z Tobą -wziął mnie za rękę i razem pospacerowaliśmy do szpitala .Weszłam do sali , Robert  zdziwił się moją wizytą . Wytłumaczyłam mu jak to było z Kamilem ,
-Przepraszam zbyt gwałtownie zareagowałem , bo wiesz... podobasz mi się i no ... jak ten koleś cię pocałował to się zdenerwowałem i wsiadłem w samochód i wylądowałem na drzewie i... się tu znalazłem.-powiedział robert .Pocałowałam Roberta w policzek pożegnałam się i wyszłam do Reusa na korytarz...

sobota, 6 lipca 2013

5.Wyjazd Fabiana , Gość i Tajemnicze Włamanie

Marco nie odbierał .Poszłam na górę ogarnęłam się i przebrałam w to :
poszłam do kuchni coś zjeść i zastałam tam Fabiana który kończył jeść płatki
-Wiesz co ? Musze ci coś powiedzieć.-Ledwo to przełknął
-Ok. To mów.
-Bo wiesz... ja bym chciał wrócić do Polski do przyjaciół ... i w ogóle.
-Ja nigdzie nie zamierzam wyjeżdżać ale Tobie nie zabraniam . Masz tu numer telefonu do wujka na pewno możesz u niego zamieszkać , uprzedź go że przyjedziesz , poszukaj lotu do polski i się pakuj .-Rozplanowałam mu cały dzień .
Dzięki siostra , jesteś kochana - przytulił mnie i poleciał na górę 

Po kilku minutach zawołałam Fabiana
- No i co znalazłeś lot - zapytałam 
- tak,tak 
- to kiedy wyjeżdżasz ?
- no tak się składa ze o 12 jest samolot 
- ok to idź się pakuj! 
-Dzięki jesteś kochana!
Lewy się obudził i wymamrotał coś o treningu więc wiedziałam o co chodzi obudziłam go i kazałam mu się przygotować do treningu i sama też się tam wybierałam 
 Ubrałam się w to :
















pożegnałam się z Fabianem który jechał już na lotnisko i skierowałam się w stronę stadionu.
Hej Liwciu - Krzyknęli wszyscy piłkarze .
Nie powinniście się już przebierać ? -zapytałam a chłopcy bez słowa poszli do szatni .
Po godzinie trener Borussi kazał im ustawić się w rządku co nie było proste bo Marco z Mario gdzieś łazili Robert szukał swojego kapcia pod bramką bo podobno jak kopał do bramki to mu zleciał nie wiem jak ale ok. Po paru minutach Jurgen krzyknął ze mają teraz wolniejszy trening .Po chwili Marco z Mario tańczyli poloneza wszyscy się z nich śmiali.
- Mario zmień poloneza na walca - powiedział Marco śmiejąc się
- Marco ty już do końca zdurniałeś chcesz taki dobry samochód zamienić na walca ? - powiedział Robert po czym wszyscy wybuchli śmiechem
Gdy tak patrzałam na chłopaków poczułam że unoszę się nad ziemią bo Robert przerzucił mnie przez ramię i chodził tak po boisku
- Lewy durniu puść - mówiłam do niego jak do ściany bo on mnie nie puszczał 
- Puść mnie - wydarłam mu się do ucha 
- Jezu nie drzyj się tak - powiedział lewy trzymając się za ucho.
- Nie Jezu tylko Oliwia miło mi - podałam mu rękę śmiejąc się 
Podeszliśmy do chłopaków którzy wydurniali się i usłyszałam jak Kuba się drze 
- Krótsze życie każdej Hanki to karton!!!
- Nowa bluzka ? -podszedł po czym zapytał Roman
- Nie wyprana w Perwolu
- Aaa to wszystko wyjaśnia 
- Ej wiecie gdzie mieszkają małpy? - zapytał Moritz w tym momencie wszedł Jurgen
- Tak ja wiem w dżungli z tamtąd właśnie sprowadziłem Lewego - powiedział trener i zaczęliśmy się śmiać.
Po treningu Lewy Poszedł do mnie i oglądaliśmy kreskówki jak przedtem i myślałam że znów będziemy tak siedzieć , ale przeszkodziło nam pukanie do drzwi
-Spodziewasz się kogoś - zapytał Lewy
-Nie - Odpowiedziałam mu i otworzyłam drzwi.
Za drzwiami stał Kamil-mój były
-Kamil co ty tu robisz !?
-Twój wujek mi powiedział że wyjechałaś do Dortmundu po wypadku...-nie dokończył
-Ale co ty tu robisz ?
-Przyjechałem Cię przeprosić -Wydukał Kamil
-Ale...-nie dokończyłam.
-Przepraszam - Kamil zaczął mnie całować.
W tym samym czasie lewy wybiegł z mieszkania ,pewnie był zazdrosny . Odepchnęłam Kamila i zaczęłam dzwonić do Roberta , nie odbierał . Popłakałam się w poduszkę i tak zasnęłam obudziłam się o 4:00 zauważyłam że drzwi były uchylone , strasznie się przestraszyłam i postanowiłam zadzwonić do Marco
-Marco,przyjedź szybko,błagam- wyszeptałam
-Co się stało? -Zapytał zaspany Marco
-Ktoś chyba jest w moim mieszkaniu , boje się Marco.
-Ok.Zaraz będę.
Po kilku minutach Marco przyjechał do mnie a ja siedziałam ciągle na kanapie .On postanowił sprawdzić
na górze czy nikogo nie ma a ja na niego czekałam .Marco zeszedł z góry i pocieszył mnie mówiąc że nikogo nie ma na górze .Opowiedziałam mu wszystko co się dzisiaj wydarzyło , Marco na wszelki wypadek , postanowił ze mną zostać na noc .
-Marco , ja się boje o Roberta.-Wyszeptałam płacząc
-Wiem ja też , ciiii... , będzie dobrze , nie bój się Liwcia .-Przytulił mnie do siebie
Gdy Marco to mówił zaczęłam być spokojna wtulona w Reusa zasnęłam ...

4.Lewandowski Style , Miotła i... Hannah Montana!?

Położyłam się spać .Rano się ogarnęłam i zrobiłam śniadanie i o dziwo wszyscy zeszli ... wszyscy tylko nie Goetze -,- . Postanowiłam go obudzić . szczypałam go ,zwaliłam go z łóżka i dalej spał więc postanowiłam go polać lodowatą wodą . Poszłam do łazienki nalałam wody w kubek i wylałam mu tą wodę prosto na głowę . Goetze zaczął piszczeć , krzyczeć .Po chwili się uspokoił .
-Co ty odwalasz !?- krzyknął zziębnięty Mario.
-Noo , sorrry , chciałam cię tylko obudzić.-wydukałam
-Oj dobra ale mi jest zimno-powiedział zdenerwowany.
-Czekaj- poszłam do łazienki i dałam mu ręcznik-Proszę.
-Dziękuję-powiedział Mario z zachrypniętym głosem.
Gdy zaczęłam opowiadać Fabianowi co zrobiłam Mario , Fabian zaczął się pokładać ze śmiechu .
Gdy Mario schodził na dół prawie spadł ze schodów bo patrzył się w telefon . Postanowiłam zabrać go na spacer a Fabian zostanie w domu i poszuka jego kluczy .Wyszliśmy z Mario z domu i szliśmy ulicą, ludzie patrzeli się na nas jak na idiotów bo Mario zaczął śpiewać " Rozwaliło mi piekarnik , rozwaliło , coś zrobiła ty rozwalająca siło... " -Mario przestań bo znowu cię obleje wodą !- szepnęłam
-Dobrze , dobrze -odparł niezadowolony Mario .
Wróciliśmy do domu położyłam się na łóżku i zaczęłam słuchać muzyki. James Arthur-Impossible , Rihanna -Right Now , Margaret - Thank You Very Much , I tak dalej ... Nagle Lewy przysłał sms'a że mam być gotowa na 14:00 a była 13:00 więc postanowiłam szybko się przebrać ubrałam to :
umalowałam się , spięłam włosy w wysoki kucyk i założyłam moje okulary <3 po chwili byłam już gotowa zeszłam na dół i czekałam na Roberta...Nagle usłyszałam że do moich drzwi dobija się Lewy udając policjanta
-Lewy przestań poznaje Cię po głosie- powiedziałam
-Baby nie oszukasz-powiedział zrezygnowany. - chodź idziemy na miasto
Razem z Lewandowskim , Reusem , Piszczkiem i Błaszczykowskim szliśmy przez miasto . Robert wszedł do sklepu i po chwili wyszedł z... miotłą i zaczął zamiatać chodnik
-Tak oto wygląda przeciętna gospodyni - powiedziałam ze śmiechem .Chłopcy też zaczęli się śmiać . A Lewy zaczął mnie gonić z miotłą po całym parku później dał miotłę jakiejś starszej pani i poszliśmy dalej . Chłopcy z przodu a ja z Robertem z tyłu mijaliśmy Mediamarkt a lewy zaczął krzyczeć
-Ej ,Patrzcie Mediamarkt , nie dla idiotów !-zaczął się śmiać.
-To ciebie tam chyba nie wpuszczą -powiedziałam .
-Oj tam , oj tam .-Powiedział Lewy.
-Baran !-powiedział Marco do Lewego.
-Ej , ja mam inny znak zodiaku .-Bronił się Robert.
-Czyżby ?-zapytał Marco.
-Dobra chłopcy koniec kłótni!-krzyknęłam.
Chłopcy się uspokoili ale nie na długo ... 15-20 minut później zaczęli tańczyć gangnam style na całej ulicy i śpiewać "Whop! Whop! Whop! Whop! ,Lewandowski Style" Nagle zleciały się fanki Lewego i zaczęły prosić go o autografy, podpisy i takie tam bzdury , postanowiłam go z tego wyciągnąć.
- Hej! Patrzcie Hannah Montana ! -krzyknęłam
-Gdzie ?- fanki się obróciły a my zaczęliśmy uciekać.
Zaczęliśmy się powoli rozchodzić , zostałam tylko ja i Lewy
Lewy złapał mnie za rękę i szliśmy razem do domu <3 poszliśmy do mnie usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy oglądać kreskówki ...
***oczami Lewandowskiego***
zaczęliśmy oglądać kreskówki nagle poczułem że Oliwia oparła głowę o moje ramię i zasnęła .była już 21:00 musiałem się zbierać do domu ale nie chciałem przerywać snu Oliwi więc postanowiłem zostać , zdjąłem jej okulary i zacząłem bawić się jej pięknymi pomarańczowymi włosami .Chwilę później zasnąłem .
***
Nastał ranek a dokładnie 9:00 , obudził mnie Fabian i powiedział że Reus dzwonił .Postanowiłam do niego oddzwonić .Wyszłam na zewnątrz i zadzwoniłam do Marco...

piątek, 5 lipca 2013

3."Babciu , czy to ty ?"

...puszki od piwa były dosłownie wszędzie a na podłodze wśród puszek spali Hummels , Goetze , Reus , Błaszczykowski , Piszczek oraz nasz kochany Fabian . Zaczęłam krzyczeć ale nikogo nie obudziłam oprócz Reusa , który zaczął krzyczeć " Babciu , czy to ty ?" .Położyłam Reusa na kanapie i postanowiłam zadzwonic do Lewego
- Hej Lewy , mam nadzieję że nie śpisz ?
- Nie śpię - odpowiedział ziewając
- Musisz mi pomóc , błagam przyjedź szybko.
- Co się stało? -zapytał poddenerwowany Lewandowski
- To nie jest sprawa na telefon . Przyjedź szybko!
- Ok. -Odpowiedział

W tym odorze alkocholu nie czułam się dobrze więc postanowiłam wyjść na dwór i tam zaczekać na Lewego . Po kilkunastu minutach przyjechał Lewy więc od razu pokazałam mu problem .
-Mam pomysł -Powiedział Lewy - przynieś mi twoje kosmetyki .
Jak kazał tak też zrobiłam i po chwili chłopcy mieli na twarzy makijaż a'la Lewandowski
Yyy... także tego ... ja ich odwiozę a ty tu zaczekaj -powiedział Lewy
Ok.- odpowiedziałam
Chciało mi się spać więc poszłam do sypialni i zobaczyłam pomazane lustro na którym było napisane "Kocham Oliwię" odechciało mi się spać postanowiłam obudzić Fabiana i zapytać kto to napisał .
poszłam więc do jego pokoju i zapytałam
-Kto napisał to coś u mnie w pokoju na lustrze?
-Yyy... co ? a ten napis co napisał Mario ?
-Dzięki brat .
Zeszłam na dół gdy akurat przyjechał Lewy z... Mario
-Hej , możesz go przenocować ?
-Mogę a czemu jeśli można spytać ??
-On mieszka sam i jego mieszkanie było zamknięte a ja nie mam kluczy więc może będą u ciebie a poza tym ja nie mogę go przenocować bo jak to było poprzednio w moim mieszkaniu zrobił to samo co w twoim.
-Ok. Przenocuję go .Ale muszę Ci teraz coś pokazać.-Zaprowadziłam go do sypialni i pokazałam lustro.
-Kto to napisał ?-Lewandowski wybuchł śmiechem.
-Gagatek który będzie tu dziś spał -odpowiedziałam z głupią miną.
-Haha nagrabiłeś sobie Mario !! - Lewy zaczął się wydzierać i obudził Fabiana.
Zeszliśmy na dół i wyjęliśmy Mario z samochodu , zaprowadziłam go do sypialni i poszedł spać a Fabian zabrał laptopa i poszedł do siebie.
-Dziękuję- powiedziałam
-Nie ma za co.
-Jest za co oj jest ...
-To ja się już będę zbierać-Powiedział Lewy i pocałował mnie w policzek.
-Pa- uśmiechnęłam się do niego .

2."Wracaj na Murawę!"

...szczerze mówiąc Robert podobał mi się ale co mu się we mnie może podobać może moje durne rude włosy , lub okulary ? -mówiłam zrezygnowana do siebie .
Weszłam do pokoju i zaczęłam się szykować na umówione z lewym spotkanie zrobiłam sobie makijaż i upięłam włosy w wysokiego kucyka założyłam moje okulary przebrałam się w czarną bokserkę , morelowe rurki i czarne vansy .Usłyszałam pukanie do drzwi poprosiłam Fabiana żeby otworzył . Fabian aż pobladł na twarzy pobiegł na górę i powiedział że Lewandowski jest w mieszkaniu . Zeszłam z nim na dół i przywitałam się z Lewym. Usiedliśmy w salonie i zaczęliśmy gadać bo w sumie to jeszcze zostało 1,5 godziny do treningu .Fabian poleciał na górę i zaczął się szykować .
-Ślicznie wyglądasz - Powiedział Lewy
-Dzięki - Odpowiedziałam - Co tu robisz tak wcześnie ?
-A tak przyjechałem pogadać - uśmiechnął się - czemu nie zadzwoniłaś ?
-Nie wiem , nie chciało mi się - zaśmiałam się.
-ty leniuchu , żeby do mnie nie zadzwonić ? Foch
-Oj nie fochaj się - przytuliłam go .
-Dobrze od foch - uśmiechnął się lewy .
Rozmawialiśmy tak i zauważyłam że jest 13:40 i Lewy chyba też bo kazał nam się zbierać. Wzięłam telefon do torby i pojechaliśmy. Jakieś 5 minut przed treningiem byliśmy na miejscu Lewy kazał nam usiąść i poszedł do szatni . Chłopcy zaczęli trening cały czas patrzyłam na Lewego ale moją uwagę odwrócił jeden z chłopców, który mi pomachał .Fabian powiedział że to Mario. Mario się do mnie uśmiechnął i chwile po tym Marco podłożył mu nogę . Mario się przewrócił a ja zaczęłam cicho chichotać . Później wzięłam telefon i zaczęłam przeglądać facebook'a gdy nagle Mario do mnie podbiegł i zaczął machać mi ręką przed twarzą
-hej to nie było śmieszne -odezwał się Mario
-oj nie ładnie tak bez przywitania Mario .-zaśmiałam się
-cześć . skąd znasz moje imię .-zapytał.
-mam swoje źródła -odpowiedziałam .
-Jak masz na imię ? -uśmiechnął się Mario.
-Jestem Oliwia a to jest mój brat Fabian - Wskazałam na Fabiana
-Hej Mario ! Wracaj na murawę !-Krzyknął trener
-Dobra ja już spadam - powiedział Mario
Gdy chłopaki skończyli trening poszłam z Lewym a Fabian został z chłopakami w tyle .
-Może dasz się gdzieś zaprosić ? Oliwio ?- Zaśmiał się Lewy
-Może tak ,może nie . Robercie . -odpowiedziałam śmiejąc się .
-Choć do mnie, nie jest jeszcze późno . Nie daj się prosić .
-Ok.
Dałam Fabianowi klucze do domu i poszłam z Lewym do jego mieszkania .
Gdy dotarliśmy do jego domu od progu przywitała mnie jakaś dziewczyna.
Zjedliśmy u Lewego kolacje i gadaliśmy
Lewy przedstawił mi Zuzę i tak ona przyłączyła się do rozmowy
Później zaczęłam się zbierać poszłam do domu  a w domu ...

1."Sorki Zaproszenie na trening Borussi Dortmund mnie zatrzymało"

...po długim locie , Znaleźliśmy się w Dortmundzie pojechaliśmy do swojego mieszkania było bardzo późno więc poszliśmy spać .Obudziłam się wcześniej więc postanowiłam zrobić śniadanie ... tylko z czego ...lodówka była pusta więc napisałam kartkę do Fabiana  . Ubrałam się i poszłam do sklepu .
*** oczami Fabiana ***
Obudziłem się zszedłem na dół i zauważyłem kartkę "Poszłam do sklepu , zaraz wracam"
-No tak ona poszła do sklepu a ja co pies? - Powiedziałem do siebie
Dobrze że zaraz wraca - dodałem i zacząłem oglądać telewizję
***
Znalazłam się w sklepie zaczęłam wkładać do koszyka potrzebne zakupy  ale pomyślałam że przydałoby się coś słodkiego wiec postanowiłam poszukać jeszcze czekolady gdy brałam czekoladę ktoś mnie uderzył w ramię odwróciłam się a tam jakiś facet .
- cześć jestem Robert Lewandowski
- cześć ty jesteś piłkarzem z Borussi Dortmund ?
- no tak jakoś wyszło
- ok ale co ty chcesz ode mnie ?
- no chciałem ci powiedzieć czy ......  gdzie jest mąka - zapytał
- tam jest ale poczekaj coś kręcisz.... co ty odwalasz? przecierz nie chodzi ci o mąkę - powiedziałam
- no masz rację.
- to co chcesz ode mnie ? Powiesz mi w końcu ?
- mogłabyś przyjść dzisiaj na trening ?
- a mogłabym z bratem ? On uwielbia Borussie .
- Jasne , dzisiaj o 14 ok ? a i zaczekaj dam ci swój numer jak coś to dzwoń Lewy zawsze odbierze no może nie zawsze ale nie ważne Spotkajmy się przed treningiem .-gadał jak nakręcony
- ok . - on coś kręcił ale co tam postanowiłam iść .
gdy wyszłam ze sklepu myślałam dużo o tej sytuacji Lewy bardzo mi się spodobał cały czas myślałam o nim i czułam przepiękny zapach jego perfum... nie !Oliwia co ty sobie myślisz przecież on już pewnie kogoś ma!  ale po co on chce się ze mną spotkać?-rozmyślałam idąc do domu .
gdy byłam już w domu zobaczyłam że na zegarze była 10:00 zauważyłam też...wkurzonego Fabiana
-Gdzieś ty była tyle czasu ?! Jestem głodny !!! - Wydzierał się Fabian
Co ty taka uśmiechnięta co ? hej siostra -zaczął machać mi przed twarzą ręką
-No hej byłam na zakupach -uśmiechnęłam się
-No dzięki wiesz :\ ja tu głoduję a ty siedzisz ponad 2 godziny w sklepie !!
-Sorki Zaproszenie na trening Borussi Dortmund mnie zatrzymało -zaśmiałam się.
-Co na trening ? Kiedy ?- dopytywał Fabian bowiem bardzo lubiał ten klub.
-Dzisiaj o 14, ty też idziesz .
-Super !!! Dzięki siostra ! - przytulił mnie .
-Nie mnie dziękuj tylko Lewandowskiemu .- Nic więcej nie mówiąc poszłam do swojego pokoju ...

Prolog

Fabian Marszałek oraz jego rodzice planują wyjazd na wakacje do Francji . Siostra Fabiana , Oliwia mieszka oraz pracuje w Krakowie . Na hotel we Francji napadają złodzieje zabijają recepcjonistów.
Rodzice Fabiana postanawiają uciekać podczas całego zdarzenia Fabian przebywał w Klubie .Kilka dni po tym Fabian nie wraca rodzice postanawiają go szukać . Niedługo potem Fabiana zawiadamia policja , Fabian dowiaduje się że jego rodzice zginęli .Fabian ma trafić do domu dziecka wtedy przypomina sobie o siostrze dzwoni do niej i zawiadamia ją o wypadku rodziców . Oliwia przyjeżdża po Fabiana i razem wyjeżdżają do Dortmundu ...

Bohaterowie


Oliwia Marszałek-20-letnia polka , mieszka w Poznaniu , po stracie rodziców  dziewczyna wyjeżdża do Dortmundu w poszukiwaniu szczęścia .
Fabian Marszałek-16-letni chłopak , wyjeżdża razem z Oliwią do Dortmundu , jest fanem Borussi Dortmund niedługo potem poznaje zawodników bvb przez swoją siostrę . 

Marco Reus-24-letni piłkarz Borussi Dortmund gra na pozycji napastnika , przyjaciel Mario, panowie        w każdej sytuacji mogą na siebie liczyć .

Mario Goetze-20-letni piłkarz , gra na pozycji lewego pomocnika , jest przyjacielem Marco , zdobywa sympatię nowo poznanych ludzi .
Robert Lewandowski-25-letni piłkarz Borussi , gra na pozycji napastnika , poznaje Oliwię i zakochuje się w niej .

I inni piłkarze Borussi Dortmund