-To co robimy ?-zapytałam Viktorię.
-Mama!-krzyknęła Viki. Uśmiechnęłam się do niej i ją ubrałam . Później poszliśmy odwiedzić Mario. Gdy dotarliśmy do jego domu Mario dosłownie 'wyleciał' z okna i wpadł na jakieś drzewo w jego ogrodzie . Cały w gałęziach i liściach leżał na trawniku .
-Hej Mario , nic ci nie jest ?-zapytałam
-Nie nic wiesz ? spadłem z dachu i pokłułem się a ty pytasz czy nic mi nie jest ?-skrzywił się Mario po czym wstał i zaprosił nas do mieszkania .
-Poczekaj tu a ja się ogarnę .-powiedział Mario i pokierował się do łazienki .A ja zaczęłam się śmiać
-Słyszałem !-krzyknął Mario po czym usiadłam z Viki na kanapie
Gdy Mario przyszedł
-A tak w ogóle to jak tam z Marcelą? -zapytałam
-No wszystko jest dobrze ja ją kocham jak nikogo innego.- mówił było widać po nim że jest zakochany po uszy.
-Zakochani są wśród nas.
-A ty jak tam z Robertem?
-Jest lepiej niż w marzeniach.Szkoda że Viki nie zostaje u nas na dłużej chciałabym mieć takiego małego szkraba.
-To poproś Roberta on na pewno chce mieć dzidziusia.
-Nie nie będę mu mówić bo on chce dla mnie zrobić wszystko a ja nie chce mu niszczyć kariery.
-On na pewno chce z tobą stworzyć wspaniałą rodzinę.
-Nie jestem pewna na razie niech zostanie tak jak jest.
-Ok
-Tylko jak mu coś powiesz o tym co ci mówiłam to przyjdę do ciebie znam twój adres.-zagroziłam mu
-A kiedy to spuszczę psa.-zaśmiał się
-Tylko wiesz co jest jeden problem.... ty nie masz psa- powiedziałam z uśmiechem
-No tak... dobra nic mu nie powiem.
-Ooo...dziękuje ci
-Oj tam nie ma za co ale ja nie wiem czy wytrzymam.
-Mario - krzyknęłam do niego i Viki zaczęła płakać
-No ok spróbuje się powstrzymać
-Dobra ja już spadam bo zaraz ma przyjechać Paula po Viki
-Ok
Gdy weszłam do domu zastałam Lewego który siedział na kanapie z opuszczoną głową.Szybko zdjęłam buty i zaniosłam Viki do łóżka.Gdy Viki zasnęła poszłam do Roberta
-Kotku co się stało? - zapytałam Roberta
-Nie ważne, wszystko się popsuło.-mówił piłkarz z łzami w oczach
-Mi możesz wszystko powiedzieć.
-Wiem
-Kochanie powiedz mi o co chodzi pomogę ci.
-Dobra.
-Mów
-Mówiłem ci że moja siostra Paula jechała do Monachium bo miała jakieś tam zebranie.
-Pamiętam. Zostawiła nam Viki do opieki.
-Tak i gdy wracała żeby ją odebrać bardzo się śpieszyła i wtedy...-zaczął płakać- to była moja jedyna siostra rozumiesz?
-Ale jak to była?-zapytałam po czym domyśliłam się że zginęła pewnie miała wypadek-dobra już nic nie mów wiem o co chodzi.Ale zobaczysz wszystko będzie dobrze.
-Już nic nie będzie dobrze, nic nie będzie tak jak dawniej...nic
-Ale jeszcze masz mnie, Viki , Mario, Marco ...
-Właśnie wiem.
Gdy to powiedział przytuliłam go najmocniej jak mogłam i szeptałam mu do ucha
-Zobaczysz wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży- po chwili zapadła cisza usiadłam obok Roberta który już się trochę uspokoił.
-A co będzie z Viki?- zapytał Robert
-Możemy ją adoptować jeśli chcesz- powiedziałam
-Ale na pewno tego chcesz?
-Tak, bardzo się do niej przyzwyczaiłam.
-Ok to już niedługo będziemy rodziną.
-Tak nawet nie wiesz jak się cieszę zawsze marzyłam o cudownej rodzinie.
-Tak tylko to nie będzie nasze dziecko tylko Pauli.
-No to co? Viki już nie długo będzie naszą córką.
-Tak ale ja chciałem mieć takiego małego dzidziusia i najlepiej chłopca z którym bym grał w piłkę a i co najważniejsze to by było nasze dziecko.
-Mario ci coś powiedział?
-Ale co?
-Bo ja też chciałam mieć dziecko z tobą.
-Hmm...to może postaramy się o dzidziusia?
-Ale już? Na razie załatwmy wszystko z adopcją Viki.
-Dobra.Wiesz co może pójdziemy kupić jakieś łóżeczko do Viki?
-Ok to chodźmy. Tylko jeszcze zadzwonię po Marcelę może zaopiekuje się Viki.
-Spoko
Parę minut później.
-Musimy jeszcze trochę poczekać Marcela zaraz przyjdzie.
-To chodź pooglądamy kreskówki.
-Oki
Oglądając kreskówki usłyszałam dzwonek do drzwi.
-To na pewno Marcela- powiedziałam do Lewego i poszłam otworzyć drzwi.Nie myliłam się w drzwiach stała Marcela z Mario.
-Wchodźcie.Jak coś to Viki jest w moim pokoju.- mówiłam zakładając buty
-Ok. To idźcie. -powiedziała Marcela
-Robert.-zawołałam
-Idę skarbie.- powiedział po czym założył buty-Idziemy?
-Tak. Albo jeszcze poczekaj chwile- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju przebrać się w:
i szybko zeszłam na dół.
-Możemy już iść.-powiedziałam
-Ok.A w ogóle to ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje.
-Dobra idziemy czy jedziemy samochodem?
-Może pojedźmy bo jak weźmiesz łóżeczko dla Viki?
-Ok to chodź- powiedział Robert po czym siedliśmy do samochodu.
Po paru minutach byliśmy już w sklepie z łóżeczkami wybraliśmy to:
I poszliśmy do innych sklepów dziecięcych i tam kupiliśmy dużego misia:
Pochodziliśmy trochę po sklepach jednak nic więcej nie kupiliśmy.
Gdy wróciliśmy Robert razem z Mario rozpakowywali zakupy Marcela usypiała Viki więc ja korzystając z wolnego czasu weszłam na laptopa i zalogowałam się na fejsie wtedy ujrzałam wiadomość od Fabiana
"Hej :D Przyjedziesz do mnie bo już dawno się nie widzieliśmy."
szybko mu odpisałam
"Hej. Przyjadę ale nie teraz."
Napisałam i poszłam zobaczyć co robi reszta.Poszłam do kuchni tam siedział Mario z Robertem.
-A gdzie Marcelina? -zapytałam
-Usypia Viki.-odpowiedział Mario
-Aha ok- powiedziałam i wtedy przyszła Marcela.
-To co kotku idziemy?- zapytał Mario Marcelę
-Tak.-powiedziała Marcela
-To pa-powiedział Mario
-Pa-odpowiedzieliśmy z Robertem
-Przyjdźcie do nas kiedyś.-powiedziała Marcela
-Ok może przyjdziemy -odpowiedziałam
-Dobra to pa.-powiedziała Marcelina i wyszli
Później z Lewym poszliśmy do salonu
-Wiesz co chciałabym pojechać do mojego brata
-Ok a kiedy?
-Za tydzień.
-A nie chcesz teraz?
-Nie che zostawiać cię samego.
-Przecież będę z Viki. Możesz jechać.
-Ok. To jutro już polecę.
-Dobra.
-To idę poszukać lotów.-powiedziałam do Roberta i pobiegłam na górę , otworzyłam laptopa i zobaczyłam wiadomość na Facebooku "przyjdę po Ciebie Kochanie" wiadomość ta była od Kamila .Trochę się zdenerwowałam , no ale ... znalazłam lot , jutro o 10:00 i postanowiłam się spakować. Gdy już się spakowałam była 18:00.Zeszłam na dół do Roberta.
-Co robisz Kochanie ?-zapytałam Roberta który pisał sms'a na telefonie .
-A nic , pisze z Kubą . Wiesz że ma dziewczynę ?-zapytał Robert
-Nie , nie wiedziałam .-odpowiedziałam z uśmiechem .
-A , właśnie . Kiedy masz lot ?
-Jutro o 10:00 -odpowiedziałam
-Wcześnie .-powiedział Robert po czym mnie przytulił i szepnął mi do ucha-Będę tęsknił.
-Ja też-wyszeptałam i wtuliłam się w niego.Ale coś musiało to przerwać...a mianowicie Viki.
-No nie ...-jęknął Robert.
-Ma talent po Marco .-zaśmiałam się i pobiegłam na górę uspokoić małą .Po chwili zeszłam na dół z Viki bo musiałam ją nakarmić .Gdy karmiłam małą Robert próbował zwracać na siebie uwagę i wreszcie się odezwał
-No chodź .-zwrócił się do mnie Robert .
-Poczekaj muszę nakarmić małą .
-No dobrze , dobrze - powiedział Robert i odwrócił się plecami do mnie .Gdy skończyłam karmić małą poszłam na górę i pobawiłam się z nią a później czekałam aż zaśnie . Gdy mała zasnęła była 20:00. Położyłam się obok małej i zasnęłam ...
-Wstawaj śpiochu -powiedział Robert ściągając mi kołdrę
-Ejjj... Oddaj!
-Za żadne skarby , wstawaj bo się spóźnisz .-powiedział Robert uderzając mnie poduszką
-Nieee...-jęczałam
-No chodź -Robert wziął mnie na ręce
-No dobrz ...-powiedziałam- możesz wyjść ? chce się ubrać.
-Dobrze ale zejdź na dół jak będziesz gotowa.
-Dobrze-odpowiedziałam po czym wyjęłam ciuchy z szafy i zaczęłam się ubierać . Ubrałam się w to :

wzięłam walizki i zeszłam do Roberta.
-Pięknie wyglądasz kochanie -powiedział Robert.
-Dziękuje -uśmiechnęłam się do niego.
-No to co jedziemy ?
-Ok.-odpowiedziałam i wsiedliśmy do samochodu .Całą drogę na lotnisko rozmawialiśmy .Wreszcie dotarliśmy na miejsce .
-Będę tęsknił -powiedział Robert przytulając mnie .
-Ja też .-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego , wsiadłam do samolotu i zaczął się lot .
-Hej , wolne ?-zapytał jakiś chłopak
-Tak .-odpowiedziałam
-Skąd jesteś ?-zapytał ... i tak zaczęła się rozmowa.
-Z Polski a dokładniej z Krakowa .-uśmiechnęłam się
-Fajnie , ja też jestem z Krakowa -uśmiechnął się chłopak.-Mogę wiedzieć jak masz na imię ?
-Oliwia-podałam mu rękę
-Robert-uśmiechnął się chłopak a ja zaczęłam się śmiać.-z czego się śmiejesz ?
-A nie bo wiesz ... mam chłopaka Roberta -powiedziałam i wybuchliśmy śmiechem .
-Fajnie -uśmiechnął się chłopak -To był ten którego tak przytulałaś na lotnisku ?
-Tak. Jestem ciekawa jak poradzi sobie z Viki .
-Kto to Viki ?
-Córka siostry Roberta ...-powiedziałam i posmutniałam trochę .
-Hej , wszystko dobrze ?-powiedział chłopak
-Tak , tak.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego . Przez dłuższy czas nic nie mówiłam .
-Dokąd lecisz ?-zapytał chłopak
-Do poznania odwiedzić brata-i tak przez cały czas gadaliśmy.aż wreszcie samolot wylądował w Poznaniu
-No to my się żegnamy , zadzwoń kiedyś.-powiedział chłopak odchodząc ... Zamówiłam taksówkę i dotarłam pod dom wujka . Zapukałam niepewnie , drzwi otworzył mi fabian .
-Oliwka !-krzyknął i mnie przytulił .
-Hej.-uśmiechnęłam się do niego. Fabian kazał mi się rozpakować , później zeszłam na dół i zaczęliśmy rozmawiać , do rozmowy przyłączył się wujek ... i tak zleciał cały dzień na gadaniu.
~~oczami Roberta~~
Gdy Oliwka poszła . Zadzwonił mój telefon , była to Marcela .
-Hej , gdzie jesteście ?-zapytała
-No ja jestem na lotnisku .
-Co ? Gdzie ? , dobra nieważne przyjedź i zajmij się dzieckiem bo płacze.
-Ok. Już jadę .-powiedziałem
Gdy przyjechałem do domu na kanapie siedziała Marcela z Viki .
-Dzięki że się nią zajęłaś .Kochana jesteś .-powiedziałem i wziąłem Viki na ręce
-No to ja już będę spadać , Mario na mnie czeka . Pa
-Pa.-Powiedziałem i zająłem się Viki. Po ciężkim dniu położyłem się spać na domiar złego Viki nie dawała mi spać .Postanowiłem napisać do Oliwii w sumie to było późno ale co innego mogłem zrobić. Wyjąłem telefon i zacząłem pisać z Oliwią
-Hej kochanie , mam nadzieję że Cie nie obudziłem ?
-Nie. Nie mogę zasnąć.
-No to tak jak ja :)
-Hehe :) Co tam u was ?
-Dobrze a u ciebie ?
-Też fajnie .Wiesz że Fabian ma dziewczynę ?
-Nie , nie wiedziałem :)
-Ok , ja idę spać dobranoc kochanie ;*
-Dobranoc ;*
W tym czasie Viki się uspokoiła a ja zasnąłem .Rano obudził mnie płacz Viki .
-Jezu...-powiedziałem sam do siebie i poszedłem do Viki zeszedłem z nią na dół i nakarmiłem ją .I tak mijał kolejny dzień bez mojej ukochanej. Włączyłem Viki telewizję po czym poszedłem do łazienki się umyć . Wyszłem z łazienki w samych spodenkach i gdy miałem iść się ubrać do domu wparowała zapłakana Marcela .
-Co się stało ?-zapytałem Marcelę mocno ją przytulając .
-Mario nie było całą noc a później wrócił do domu z jakąś inną ...
-Ja go po prostu zabiję.-powiedziałem trzymając Marcelę w objęciach.
~~oczami Oliwii~~
Rano obudził mnie Fabian .
-Hej , wstawaj-powiedział Fabian.
-Moment.-powiedziałam zakrywając się poduszką
-No i skąd ja to znam ?-uśmiechnął się Fabian po czym przyniósł mi śniadanie
-Dzięki-powiedziałam i zjadłam śniadanie
-Oliwia ?
-Tak?
-Wszystko w porządku ?
-Tak , a czemu pytasz ?
-A nie bo jakoś dziwnie wyglądasz .
-No na pewno , przecież się nie uczesałam .
-Nie no , ale dziwnie wyglądasz -powiedział Fabian dotykając mojego czoła
-Ale nic mi nie jest .
-No lepiej żeby tak było bo mi Robert kości poprzestawia jak wrócisz .-powiedział ze śmiechem Fabian
-No tak. Strasznie za nim tęsknie .
-Poczekaj mam coś dla ciebie - uśmiechnął się Fabian i po chwili wrócił z biletami - Jak tak za nim tęsknisz to leć do niego.
-Co ja bym bez ciebie zrobiła -powiedziałam po czym przytuliłam Fabiana
-Pomóc ci się pakować ?-zapytał
-Nie musisz-Powiedziałam ,po czym spakowałam się i pożegnałam z Fabianem . Na lotnisko odwiózł mnie wujek.W czasie lotu strasznie się niecierpliwiłam , nareszcie wylądowaliśmy.
-Uff...Nareszcie w Dortmundzie.-Powiedziałam sama do siebie i zamówiłam taksówkę .Po kilkunastu minutach dotarłam do domu .Drzwi były uchylone więc bardzo cichutko przez nie wyjrzałam aby zrobić Robertowi niespodziankę , ale to co tam zobaczyłam było niespodzianką dla mnie . Wielką niespodzianką której nigdy nie chciała bym zobaczyć. Wpadłam do domu rozwścieczona .
-Co ty tu robisz ?-zapytał łagodnie Robert
-Ja tu mieszkam . A co ona tu robi ?-wydarłam się
-Ona nic .-powiedział zdziwiony Robert
-Co was łączy ?-zapytałam
-Nic nas nie łączy .Marcela...-nie dokończył Robert
-Kochanie powiedz jej o nas . Powiedz o tym co nas łączy .-powiedziała Marcela cały czas się uśmiechając. Po tych słowach wybiegłam z domu , łzy same spływały mi po policzkach . Miałam ochotę zostać sama pobiegłam do parku i usiadłam na ławeczce . Ze spuszczoną głową siedziałam i płakałam . Podszedł do mnie jakiś chłopak i szturchnął mnie w ramię .
-Hej , wszystko w porządku ?-zapytał chłopak . Ten głos ... ja go skądś znam . Nie podnosząc głowy powiedziałam
-Nie , nic już nie będzie tak jak dawniej .-wydarłam się na chłopaka który usiadł obok mnie i mnie przytulił. Spojrzałam na niego , te niebieskie oczy wydawały mi się znajome , takie oczy miał...
-Robert ?-zapytałam patrząc cały czas w jego niebieskie oczy .
-Oliwka ?-spojrzał na mnie i przytulił mnie jeszcze mocniej .-Powiesz mi wreszcie co się stało ?
-Robert ...mój chłopak ... on ...-zacinając się próbowałam coś powiedzieć
-Co ci zrobił ? Jak ja go dostanę w swoje ręce ...- zaczął Robert po czym ja wybuchłam śmiechem.
-No fajnie . Ja tu chce mieć przełomowy moment , a ty się śmiejesz .
-Przepraszam.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Ok. Ważne ze się śmiejesz.-powiedział Robert po czym złapał mnie za rękę i poszliśmy do jego mieszkania
-Ładnie tu.-powiedziałam rozglądając się po mieszkaniu.
-Weszłaś tylko do salonu i mówisz że ładnie -zaśmiał się Robert po czym przyniósł mi herbatę.
-Dzięki , jesteś kochany.-powiedziałam do Roberta
-No ja myślę . -uśmiechnął się Robert.
~~Oczami Lewego~~
Gdy Oliwia wybiegła z domu myślałem że nigdy już jej nie zobaczę . Byłem na siebie zły . Pierwsze co zrobiłem to poszedłem do Marco .
-Hej stary , nie wiesz może gdzie jest Oliwia ?-zapytałem zdziwionego Marco
-Ee... a gdzie ma być ?
-No bo wiesz , pokłóciliśmy się i ... nie wiem gdzie ona jest .-powiedziałem ze smutkiem.
-Łoo stary współczuje ,poza tym nie wiem gdzie jest Oliwka . -odparł Marco .
-No trudno to cześć.
-Cześć.-powiedział Marco a ja oddaliłem się od jego domu.



















