wtorek, 30 czerwca 2015

17. "Kinder Party"

Po południu zrobiliśmy sobie podwieczorek na kocyku w ogrodzie, gdzie bawiliśmy się z Vicki i czytaliśmy jej. Bardzo lubiła gdy spędzamy z nią czas, a zwłaszcza Robert. Tak często wychodzi na treningi, że z Vicki widuje się tylko rano i ewentualnie wieczorem, kiedy mała jeszcze nie śpi. 
Następnego dnia było wielkie święto, a mianowicie urodziny małej Victorii. Nie budząc małej wstałam i po cichu uszykowałam się. Wzięłam prysznic i przebrałam się w zwykłe ciuchy, bo przecież będę robić dla Vicki tort i inne potrawy na przyjęcie, więc mogę się ubrudzić.

Zebrałam włosy w kucyk i zeszłam na dół do kuchni. Spotkałam tam Roberta przygotowującego się na trening. 
-Kochanie, widziałaś gdzieś moje buty?-spytał przewracjąc cały salon do góry nogami.
-Znając życie są w przedpokoju.
-Sprawdzałem.
-To weź inne. Zaraz się spóźnisz.
-Ale tamte były fajne...-mruknął.
-Robert jazda!-poganiałam go.
-Już już.-ubrał buty


 i wyszedł. Ja natomiast zajęłam się zakupami. Ubrałam się i wyszłam do sklepu. Gdy wróciłam do domu Fabian minął się ze mną w drzwiach. Wyszedł z małą do sklepu, aby wybrała sobie jakąś zabawkę. Gdy moje maluchy zniknęły za drzwiami zaczęłam robić tort dla Vicki. Moje skończone dzieło wyglądało tak:


Mam nadzieję, że małej będzie się podobało. Następnie zaczęłam robić słodkości dla maluchów,


muffinki,

dużo muffinek...

        Potem przygotowałam jakieś ciepła dania dla tych większych dzieci. Robert wrócił z treningu i pomógł mi ukryć potrawy przed małą Victorią. Kilka muffinków schował w swoim żołądku, wyjaśniając się tym, że jest głodny. Nie gniewałam się na niego wcale, bo wiedziałam jakie mają wyczerpujące treningi, a  rano przecież nie jadł śniadania. Gdy Fabian wrócił ja zajęłam się Vicki. Ubrałam ją w śliczną sukieneczkę.

       Przy ubieraniu Vicki się trochę wierciła, ale w końcu szeroko się uśmiechnęła i zeszła z krzesełka. Dałam jej nowe zabawki kupione przez Fabiana,





















a sama poszłam się przebrać.
Gdy zeszłam na dół Robert krzywo się uśmiechnął.
-Coś nie tak?-spytałam.
-Vicki śliczniutko.-wziął ją z moich rąk.-Ale ty... Mogłabyś ubrać się bardziej kolorowo. Na pogrzeb idziesz, czy na urodziny?-uśmiechnął się uprzejmie.
-No dobrze. Jeśli tak wolisz...-powiedziałam i wróciłam na górę. Przebrałam się w sukienkę w kwiaty:
Do tego założyłam buty tego samego wzoru:
Gdy wróciłam do mojego towarzystwa Robert z uśmiechem pokiwał głową.
-Teraz wyglądasz jak człowiek.-zaśmiał się złośliwie.
-No dzięki...-mruknęłam udając smutną.
-Żartowałem, wyglądasz pięknie.-szepnął do mnie.
-To prawda.-potwierdziła mała Vicki. Nareszcie zaczęła składać zdania. Jak na jej wiek to bardzo późno, ale jestem z niej dumna.
-Chodź kochanie. Teraz wujek się ubierze i możemy przyjmować gości. Hm?-podałam jej rękę, a ona z uśmiechem mocno ją uścisnęła. Robert przyszedł do nas jakieś 15 minut później. Ubrany był w coś takiego:
-Mój przystojniak.-uśmiechnęłam się na jego widok.
-Nie tylko twój kochanie.-śmiał się.
-Jak to?-zdziwiłam się
-Tej oto pani też.-wziął Vicki na ręce.-Prawda maleńka?
-Prawda.-uśmiechnęła się.
-Powiedz, że wujek jest najprzystojniejszy na świecie.
-Mój wujek jest najjjj-przyyyy-stojjjj-nieee-jszy na świecie.-zacięła się przez chwilę.
-Robert... skromny jesteś.
-Ciociu, lepszego nie znajdziesz.-zaśmiała się Vicka.
-Ona ma racje. Święte dziecko!-podrzucił ją i złapał, po czym biegał z małą po ogrodzie. Śmiałam się z nich długo potem, aż do czasu gdy przyszli goście. Ja i Vicki witaliśmy przybyłych, a Robert jak przystało na dżentelmena przyjmował prezenty z rąk gości. W naszym kinder party królowały dzieci, które po zaproszeniu od Vicki poszły razem z nią do ogrodu. Dorośli natomiast, czyli Nuri i jego żona Tugba, Jakub i Agatka oraz samotny Mario rozsiedli się w salonie popijając kawę i gadając. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Spodziewasz się kogoś?-zwróciłam się do Roberta.
-Tak.-powiedział tajemniczo-Chodź.-po czym pociągnął mnie za rękę ku drzwioim. W progu stał nie nikt inny, jak...








sobota, 13 czerwca 2015

Rozdział 16: "Fajnie, że się dla mnie tak starasz".

*Miesiąc póżniej*
Dziś Robert przyszedł z treningu o 14. Vicki bardzo ucieszyła się na jego widok. 
-Cześć maleńka.-uśmiechnął się do mojej "córki" i zrobił z nią "noski".
-Cześć kochanie.-podszedł do mnie i pocałował mnie namiętnie.
-Cześć.-odpowiedziałam zarumieniona.
-Co macie na obiadek?-spytał przechodząc do kuchni.
-A ten od razu do konkretów-zaśmiałam się.-Liczyłam, że gdzieś wyjdziemy.
-We czwórkę?-spytał krzywiąc uśmiech.
-Tak.-potwierdziłam.
-No dobrze.-powiedział Robert-Szykuj się.-zwrócił się do mnie, a później podszedł do Fabiana i coś do niego powiedział. Ja natomiast poszłam na górę i wyjęłam z szafy sukienkę. Poszłam wziąć kąpiel, po czym ubrałam się



 i pomalowałam ładnie. Włosy rozczesałam i zostawiłam rozpuszczone. Byłam już prawie gotowa. Lekko spryskałam moje ciało mgiełką zapachową i zeszłam na dół. Czekał tam na mnie mój ukochany odstrojony w garnitur i bardzo stylowe nike.
-Idziemy?-spytałam.
-Poczekaj. Gdzie Ci się śpieszy?-wziął moją chustkę z komody i przewiązał mi ją na oczach.
-Hej! Gdzie idziemy?-dopytywałam zdezorientowana.
-Zaraz zobaczysz.-prowadził mnie. Wkońcu ze słuchu wywnioskowałam, że wsiadamy do samochodu.
-A Vicki? Fabian?-spytałam i poczułam ciepły dotyk Roberta na mojej dłoni.
-Dzisiaj tylko my.-powiedział i odpalił silnik. Po kilkunastu minutach dotarliśmy do jakiejś  restauracji. Skąd wiem? Dopiero wtedy Robert odsłonił mi oczy.
-Podobno najlepsza w Niemczech...-uśmiechnął się całując mnie.
-Fajnie, że się dla mnie tak starasz.
-Staram się bo Cię kocham.-uścisnął moją dłoń i trzymając się za ręce weszliśmy do budynku. Zajęliśmy stolik. Orkiestra ślicznie grała jakiś wolny kawałek, sporo par tańczyło. Po chwili podeszła do nas kelnerka i miło się uśmiechnęła pytając:
-Co dla państwa?
-Yy...-Robert tak jakby się zaciął. Po chwili wreszcie wydukał:-Danie dnia.
-Oczywiście.-kelnerka szybko zapisała, a w międzyczasie zapytała:
-Coś do picia?
-Wino.
-Białe, czerwone?
-Kotku?-zwrócił się do mnie.
-Czerwone.-zdecydowałam. Kelnerka sprawnie złożyła nasze zamówienie. Jakieś pięć minut później przybyła do nas z naszą kolacją. Za nią szedł młody kelner z winem.
Po zjedzeniu kolacji siedzieliśmy nadal przy stoliku. Robert nerwowo spoglądał to na mnie, to znów w podłogę.
-Zatańczymy?-spytał wkońcu.
-Chętnie.-wiedziałam, że coś go gryzie i postanowiłam dodać mu trochę otuchy uśmiechając się. Przetańczyliśmy... może trzy kawałki. Nagle Robert uklęknął przede mną, a wokół nas utworzyło się koło gapiów. Mój ukochany powoli wyciągnął małe czerwone pudełeczko i otworzył je przede mną. Po chwili przemówił:
-Oliwio, wyjdziesz za mnie?-patrzał mi w oczy.
-Tak.-odpowiedziałam po chwili, skacząc z radości.-Tak! Tak!
-Kocham Cię.-wstał i uśmiechnął się do mnie wkładając mi pierścionek na palec. Ja namiętnie go pocałowałam. Staliśmy tak chwilę. Wszyscy klaskali, reporterzy robili zdjęcia.
-Robert. Dziennikarze.-mruknęłam wtulając się w jego pachnącą koszulę.
-Wstydzisz się mnie?-spytał.
-Nie, ale pytanie czy ty mnie?
-Wstydzić się tak pięknej żony?-zaśmiał się i mnie pocałował. Gapiom znudziło się już patrzenie na nas i wrócili do tańca. My też bez niepotrzebnych słów tańczyliśmy przytuleni do siebie. Po niespełna pół godzinie nogi zaczęły mnie boleć, a oczy zaczęły się "kleić".
-Robert.-szepnęłam.
-Tak?-spytał jakby obawiając się czegoś.
-Jestem już zmęczona. Możemy już wracać do domu?
-Oczywiście.-uśmiechnął się do mnie. Zawołał kelnerkę, zapłacił i wyszliśmy na zewnątrz. Dortmund nocą. To jest coś. Zaciągnęłam się świeżym powietrzem, a Robert się uśmiechnął.
-Piękna noc, co?-spytał po chwili.
-Piękna.-przyznałam.
-Bo Nasza.-pocałował mnie.
-Kocham Cię Robert.
-Ja Ciebie też Oliwko.-przytuliliśmy się. Robert otworzył mi drzwi od samochodu. Wsiadłam i zapięłam pas. On zajął miejsce za kierownicą i odpalił silnik.
-Dobrze się czujesz?-spytał podczas jazdy.
-Spać mi się chce.-ziewnęłam i się uśmiechnęłam.
-Dobranoc kochana żonko.-powiedział Robert i się zaśmiał.
-Dziękuję bardzo kochany mężu.-powiedziałam i lekko mi się przysnęło. Nagle poczułam, że ktoś mnie unosi. Z pewnością był to Robert. Przyjemnie się w niego wtuliłam i znów zasnęłam.
Następnego dnia obudziłam się przy Robercie. Mój narzeczony jeszcze spał i mocno mnie przytulał. Tak mocno, że nie mogłam wyswobodzić się z jego objęć. 
-Robert.-szepnęłam, ale on nie reagował. -Robert, misiu.
-Tak kochanie?-spytał z zamkniętymi oczami.
-Może już wstaniemy?
-Jeszcze nie...-wtulał się we mnie.
-Robeeert...-zawyłam.
-No czo?-spytał-Nie mogę nacieszyć się moją żoną?
-Pamiętaj. Ślubu jeszcze nie było.-uśmiechnęłam się złośliwie.
-Ale będzie. Postaram się o to.-wstał i podniósł mnie na rękach z łóżka, zaniósł mnie aż do jadalni. Posadził mnie na stole i zaczął całować po brzuchu a później coraz wyżej, tak że się położyłam. Nie mogłam się podnieść, bo Robert przyciskał moje dłonie do stołu.
-Robert...-śmiałam się.
-Cicho... obudzisz towarzystwo.
-Hahahahaa-nie mogłam przestać się śmiać. Robert łaskotał mnie po brzuchu
-Co wy tu robicie?-spytał Fabian wchodząc do jadalni, a Robert szybko podniósł
mnie ze stołu.
-A nie mówiłem...-mruknął Robert z uśmiechem.
-Mówiłeś.-pocałowałam go.
-Nie będę wam przeszkadzał.-Fabian wyszedł, a Robert zdjął mi koszulkę. Następnie zabrał się za dolne partie. Przeszkodziła mu w tym Vicki płacząc głośno.
-Przykro mi.-zaśmiałam się złośliwie, ubrałam koszulkę i poszłam do Vicki. Przewinęłam jej pieluszkę i nakarmiłam małą. Zeszłam z nią na dół i oddałam w ręce Roberta.
-"Ululaj" ją.-powiedziałam krótko i poszłam się ubrać.


Ubrałam się i wyczesałam. Uznałam, że nie muszę się malować, bo będę dziś siedzieć w domu, więc od razu poszłam do moich podopiecznych(Roberta, małej Vicki i Fabiana). Robert uśmiechnięty chodził z małą na ramieniu.
-Zasnęła?-spytałam zdziwiona.
-Tak.-uśmiechnął się z zadowoleniem Robert .
-Widać działasz na nią uspokajająco.
-Widzisz. Ma się ten talent.-zaśmiał się.
-Skromny jesteś.-skwitowałam, a Robert włożył małą do łóżeczka w salonie.
-To co? Kończymy to co zaczęliśmy.-poruszył znacząco brwiami.
-Zwariowałeś?-zaśmiałam się
-Na twoim punkcie.-przyciągnął mnie do siebie i pocałował.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej! Wracam. Tym razem już oficjalnie i obiecuję że rozdziały będą pojawiać się często, na tym blogu jak i na innych. Pozdrawiam ciepło ~Gucio ;*