-Gdzie jest Viktoria !-krzyczał zdenerwowany Lewy
-jeśli dobrze rozumiem to śpi i cicho bo jak ją obudzisz to nie wiem co ci zrobię .-zaczęłam mu grozić i najwyraźniej to poskutkowało bo Lewy się uspokoił .
-Ufff... To dobrze .
-A co Viktoria tu robi ?-zapytałam wkurzona na Roberta
- No... Eeee... To jest dziecko mojej siostry .... i .. kazała mi jej przypilnować bo ona wyjeżdża na ważne spotkanie do Monachium -Powiedział Lewy .
-Co ty do reszty zdurniałeś ?!Wychodzisz sobie na trening i zostawiasz mi jakieś obce dziecko !-zaczęłam na niego krzyczeć przez co Viki się obudziła a ja poszłam się nią zająć .Zdenerwowana poszłam na górę i zajęłam się Viktorią i zeszłam z nią na dół . Postanowiłam kupić jej jakieś ubranka więc bez słowa poszłam z Viki na zakupy , po drodze spotkałyśmy Mario .
-O hej ! a kto to ?-zapytał Mario wskazując na Viki .
-To jest Viki . Dziecko siostry Lewego .
-Jeśli to jest dziecko Pauli no to czemu jest u ciebie ?
-Lewy obiecał siostrze że zajmie się Viki a on ją zostawił ze mną i poszedł na trening .-powiedziałam oburzona .
-Oj , nie denerwuj się -powiedział Goetze i cmoknął mnie w policzek , szliśmy dalej i pochodziliśmy sobie we trójkę po sklepach i kupiliśmy kilka rzeczy dla Viki min. to:

i to:
. Później pokierowaliśmy się w stronę domu . Pożegnaliśmy się z Goetze i weszliśmy do domu .Od razu poszłam z Viki na górę , nawet nie przywitałam się z Lewym . Gdy bawiłam się z Viki do pokoju wślizgnął się Robert i zaczął prawić.
-przepraszam Oliwko-powiedział Robert , tak czułym głosem że nie mogłam się na niego gniewać .
-było minęło .-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-To dobrze ...-powiedział Robert po czym dodał-Jutro ja się zajmę Viki , będziesz miała czas dla siebie.
-Kurcze jakby wiedział o czym marze to by się wystraszył-pomyślałam .
-Co ty na to-moje przemyślenia zakończył Robert.
-C-co ?Możesz powtórzyć ? Zamyśliłam się.-powiedziałam.
-Nieważne -powiedział Robert po czym mnie przytulił , wziął Viki i zeszedł z nią na dół . Ja położyłam się na łóżku i chcąc nie chcąc , zasnęłam . Obudziłam się o 4:00 w nocy .Usłyszałam płacz Viktorii dochodzący z salonu .
-Jezu Lewy co ty robisz ?-zapytałam sama siebie .Zeszłam na dół i zobaczyłam Lewego który spał i siedzącą na podłodze Viki .

Później ubrałam się w to:

Wzięłam telefon z szafki i zeszłam na dół .Zobaczyłam jak Robert karmi Viki . A wyglądało to tak : Robert daje kaszkę Viki , a ona ją wypluwa. Chciało mi się śmiać , ale nic nie mówiłam . Zeszłam na dół
-O już wstałaś!-krzyknął Robert
-Tak spostrzegawczy jesteś .a ja zauważyłam że masz mały problem-powiedziałam ledwo powstrzymując się od śmiechu .
-No tak -zaśmiał się Lewy po czym 'wystrzelił' kaszkę z łyżeczki prosto we mnie .
-Robert !-ryknęłam .
-Upss... Dzidzia się nie najadła?-zapytał Robert śmiejąc się.
-Osz ty !-zaczęłam go gonić po całej kuchni i wreszcie go złapałam- chodź , to Ci się nic nie stanie.-powiedziałam i wyjęłam jajko z lodówki.
-O amciu !-krzyknął Robert
-Powiedz 'a'-zwróciłam się do Roberta który otworzył buzię a ja w tym czasie rozwaliłam mu jajko na głowie . Nawet Viki śmiała się z naszych wygłupów .Wreszcie się uciszyliśmy Robert poszedł umyć włosy a ja dokończyłam karmić Victorię. Później posadziłam ją na kanapie w salonie i włączyłam jakieś bajki. Gdy mała oglądała bajki ja postanowiłam posprzątać kuchnie.Gdy skończyłam Robert wyszedł z łazienki. Po czym wszyscy razem oglądaliśmy Smerfy :) , gdy brałam Viki na kolana ona powiedziała na mnie 'mama'
spojrzałam z uśmiechem na Roberta . Nagle do domu wleciał Kuba i zaczął się wydzierać
-Ej Lewy masz iść do Marco!-krzyknął Kuba.
-Ok już idę , nie musisz się wydzierać.-Powiedział Lewy.
-Pa kochanie -powiedział Robert i cmoknął mnie w policzek-Pa maleńka-zwrócił się Robert do Viki.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz