poniedziałek, 15 lipca 2013

9.Złamana ręka -,-'

...szliśmy z Lewym do parku , a raczej  Lewy szedł a ja jechałam na desce. No więc tak czy inaczej dotarliśmy do parku . Lewy usiadł na ławce i patrzył jak jeździłam . No ale jak zwykle , nie obyło się bez wypadku ....
-Nic Ci się nie stało ?-zapytał Robert
-Nie wiem.-jęczałam .Gdy Robert mnie podnosił poczułam straszny ból w ręce
-Ałłłł!-krzyknęłam
-chodź -powiedział Robert i zaprowadził mnie do szpitala ... złamałam rękę -,-'
-No proszę ,mam nadzieję że następnym razem będziesz na siebie uważała  -powiedział lekarz po 'naprawieniu' mi ręki .
-Tiaaa....-wymamrotałam po cichu
-Do widzenia -powiedział Robert po czym złapał mnie w talii i wyszedł ze mną ze szpitala .
-To co robimy?-zapytał Robert
-Nie wiem
-No to może...pójdziemy na zakupy ?
-A mogę pójść do domu?-zapytałam
-A mogę pójść z tobą?-wyszczerzył się Lewy
-Oj... dobrze .-powiedziałam i razem poszliśmy do domu gdzie czekała na mnie niespodzianka .Gdy dotarliśmy do domu otworzyłam drzwi a za drzwiami stała Marcelina , moja koleżanka z Krakowa .
-Marcela ?
-Hej kochana!-krzyknęła Marcelina
-Co ty tu robisz ?-zapytałam zdziwiona
-No jak to co , przyjechałam do ciebie . Fabian dał mi klucze ,złapałam lot do polski i jestem !Emmm... co Ci się stało w rękę?-gadała jak nakręcona
-A nic , przewróciłam się .
-Hej .-powiedział Lewy zasłaniając mi oczy
-Lewy , przestań-powiedziałam. A Marcela wytrzeszczyła oczy .
-A właśnie Marcela , to jest Lewy .
-Hej-powiedziała Marcela .
-Hej -wyszczerzył się Lewy.
-No dobra to co porobimy ? -zapytałam
-Idziemy na trening?
-Ok.-odpowiedziałam i poleciałam na górę się ogarnąć ubrałam się w to :

i po chwili zeszłam na dół
-Jestem !-krzyknęłam schodząc na dół po schodach
Po chwili wszyscy wyszliśmy z domu i poszliśmy na trening .Ja z Marcelą usiadłyśmy na trybunach i gadałyśmy a chłopaki znów próbowali zwrócić na siebie uwagę. Zauważyłam że Marceli podoba się Mario .
-Na kogo tak patrzysz ?
-Na nikogo -powiedziała zamieszana Marcela
-No przecież widzę
-No ... dobra , widzisz tego chłopaka?-zapytała
-No , Mario ma na imię .-powiedziałam
-Znasz go ? Myślałam że nie lubisz Borussii .
-No może i nie lubię Borussii ale lubię piłkarzy .
-A spox . Ej! Patrz on tu idzie .-pokazywała na biegnącego w tę stronę Mario .
-Zdaje Ci się .Patrz podszedł do trenera.
-Szkoda , chciałabym go spotkać.
-Da się załatwić . Mario !-krzyknęłam i piłkarz podbiegł do nas
-Hej-wyszczerzył się Mario
-Hej-powiedzieliśmy razem.
-Co ci się stało w rękę?-zapytał Mario
-Nic , przewróciłam się .-odpowiedziałam
-Co chciałaś ?-zapytał
-Dlaczego nie przyjęliście Kopciuszka do waszej drużyny ?
-Bo gubił buty-odpowiedział Mario
-Nie no... ale tak na serio to chciałam ci przedstawić moją koleżankę z Krakowa, to jest Marcela.
-Hej , jestem Mario .-znów się uśmiechnął jak głupi.
-Sorry że przerywam ale mam pytanie , Mario czemu ty się tak szczerzysz ?
-A nie wiem , szczęśliwy jestem .
-A czemu ?
-Bo ja... uwielbiam ją -pokazał na Marcelinę .
-Ej! Mario ! wracaj !-powiedział Jurgen
-Już idę trenerze ! Żegnam panie .-znów się wyszczerzył i poszedł na boisko
-Spełniłaś moje marzenie -powiedziała przytulając mnie
-Cieszę się razem a tobą-uśmiechnęłam się do niej.Gdy chłopcy skończyli trening poszłam z Lewym , Marcelą i Marco na lody a później poszliśmy na miasto . Ja z Lewym i Marcelą szliśmy za Marco , któremu wrzucaliśmy kamienie do kaptura , nagle Marco odwrócił się i popłakał
-Co się stało ?-zapytałam
-Dziewczyna ze mną zerwała -powiedział
-Co ? Jak ? Kiedy ?-pytałam zdziwiona
-Rok temu -powiedział Marco po czym znów się rozpłakał  . A wszyscy popadli w śmiech .
-Będzie dobrze !-powiedział Robert i zaczął się śmiać . Nagle idąc w stronę jakiegoś sklepu zobaczyliśmy Kubę , Mario , Łukasza , Romana i Matsa , siedzących na ławce .
-Młodzieńcy czy moglibyście ustąpić mi miejsca ?-zapytała chłopców jakaś staruszka
-proszę pani ale nas bolą nogi .-powiedział Łukasz
-Ach , nie ma już dziś dżentelmenów.-wzdychała starsza pani
-Proszę pani dżentelmeni są , ale miejsc brakuje .-Powiedział Mario , po czym wszyscy wpadli w śmiech , a starsza pani poszła do jakiejś kawiarni .
-Hej Marcela !-krzyknął Mario
-Hej .-powiedziała Marcela z uśmiechem
-No to gdzie idziemy ?-Zapytał Marco wyjmując kamienie z bluzy
-Nie wiem -powiedział Łukasz i zaczął się śmiać z Marco
-Też nie wiem ale ja idę do domu .-powiedziałam i podreptałam w stronę domu
-To ja idę z tobą - powiedział Robert i poszedł za mną ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz