-To co wczoraj powiedziałeś to na serio?
-No tak. No i co chciałabyś być ze mną?-zapytał Robert
-Musze to jeszcze przemyśleć
-Dobrze będę czekać.
-Gdzie mój smoczek? -wydarł się Reus
-Marco dobrze się czujesz?- zapytałam
-Tak.
-Napewno?
-Nie
-Leć Adam leć.- mówił śpiąc Goetze -W mieście znaleziono prawy but męski- powiedziałam i popatrzyłam na Kubę bez prawego buta
-Trzeba ich obudzić bo niedługo trening- powiedział Lewy
-Nie nie budźmy zobaczymy co powie trener.- odpowiedziałam
-Ok to ja pojadę do domu wziąć rzeczy na trening.
-Spoko to ja też pójdę do domu.
-Tylko przyjdź na trening.
-Muszę! Jak miała bym przegapić to jak trener budzi chłopaków.
-Ok to spadam! Może cię odwieść?
-Nie pójdę nie mam daleko.
-Ale napewno?
-Tak jedź już.
-Ok to do zobaczenia.
-Pa.
Poszłam do domu odświeżyłam się i ubrałam w to:

Zjadłam śniadanie i poszłam na trening .Gdy weszłam na stadion chłopcy jeszcze spali a trener siedział i myślał jak ich obudzić . Wreszcie krzyknął "GOL!!!" chłopaki się obudzili a Kuba krzyczał
-Ja nie chce wstawać! jestem głodny !
-To dobrze się składa , bo mam kanapkę z bułką.
-Kanapke z bułką ? -zapytał Kuba .
-No tak .
-Dobra daj .
- Zaraz wracam-krzyknęłam odchodząc .Poszłam do sklepu który znajdował się obok stadionu i kupiłam każdemu po rogalu i soczku ale dla Kuby kupiłam bułkę i chleb. -Wróciłam -krzyknęłam rozdając każdemu rogala i sok
- A dla mnie ? -zapytał Kuba
-Już ci daje specjalne zamówienie bułka z chlebem-zaśmiałam się i podałam mu sok i bułkę z chlebem
-Ej to nie fair .
-No przecież chciałeś bułkę z chlebem.
-Tak. bo to jest jedzenie godne szlachty.- powiedział Kuba
-Dobra trzymaj tego rogala.
-Dziękuje wać pani
-Ależ proszę milordzie
-Dobra jedzcie szybciej bo trening wypadało by zacząć -powiedział Jurgen
-Ale my jemy !-krzyknął Marco
-To się pośpieszcie
-Co za szybko to nie zdrowo chce pan żebyśmy się rozchorowali na te święta .
-Jakie święta ?
-No Bożego Narodzenia -odpowiedział Marco
-Tylko jest Lipiec , to do grudnia na pewno wyzdrowiejecie.
-A jak nie ?
-Dobra jedz szybciej i nie marudź.
-Właśnie Reus jak pies je to nie szczeka - odezwał się Kehl
-Dobra , Dobra
Gdy chłopcy zjedli , zaczęli ćwiczyć
-Ałł złamałem nogę w ręce - zajęczał Łukasz
-Dzwońcie na 212-krzyknął Marco
-Po co do mechanika ? Zadzwońcie na 112 -powiedział Mats
-Dobra dzwonię -powiedział Lewy zdjął swojego buta i przyłożył do ucha
*Halo tu Hania ?
Kuba wparował na murawę
-Kubusiowe Pogotowie Ratunkowe uratuje twoje życie oraz zdrowie .
-Więc chodź przywalę ci deską raz żółtą a raz niebieską -śpiewał Roman
-Nic nie pomaga trzeba zrobić usta usta.- Powiedział Kuba po czym wziął duży wdech . Łukasz szybko się podniósł i zaczął krzyczeć
-Nie !!! tylko nie usta usta.
-Nie żenić się tam tylko ćwiczyć -Krzyknął Jurgen.
-Dobrze już chwileczkę- mówił Santana
Chłopcy zaczęli znów ćwiczyć jednak nikt nie zauważył zniknięcia Mario który wrócił po 5 minutach z całymi reklamówkami cukierków które rozrzucał po całym boisku krzycząc.
-Święty Mikołaj nadchodzi !
Chłopcy rzucili się na boisko zbierając cukierki , gdy na boisko wszedł trener
-O! Macie cukierki , dajcie jednego . -zawołał trener
-Niech pan trzyma !-krzyknął Mario i rzucił torbą cukierków w głowę trenera .
-Chciałem cukierka a nie guza na głowie .
-przepraszam niedosłyszałem -powiedział Mario z lekkim uśmieszkiem
-Ćwiczymy ! - krzyknął trener
Śmiałam się z chłopaków gdy na nich patrzyłam , biegali gorzej niż małe dzieci . Nagle podbiegł do mnie Lewy
-I co tam , zastanowiłaś się już ? -pytał Robert
-Tak-Odpowiedziałam z uśmiechem
-I co ? Chcesz być ze mną ?-dopytywał
-Tak . Ale teraz wracaj na trening . -powiedziałam ze słodkim uśmieszkiem
Lewy dołączył do chłopaków ... Gdy chłopcy skończyli trening , wyszliśmy ze stadionu.
-Ej! Chodźcie do mnie oblewamy parę młodą .-Wykrzyknął Mario
-Robert ! -Wysyczałam
-Marco!- Wysyczał Robert
-Mario !-Krzyknęliśmy razem
-No co ?-zapytał niewinnie
-Ehhh...Robert chodź .- powiedziałam
-Ok.-odpowiedział Robert
Razem z Lewym poszliśmy do mojego domu , pod drzwiami leżała paczka , pewnie to ta niespodzianka od Fabiana . Weszliśmy do domu położyłam na stole paczkę i poszłam na górę się ogarnąć ubrałam się w to:
wzięłam deskorolkę i poszliśmy z lewym do parku...

podoba mi się czekam na następne
OdpowiedzUsuń