wtorek, 8 kwietnia 2014

15."naleśniczki z dżemorem"

Lekarz założył mi gips i wróciłam do Mario .
-Idziesz ze mną - powiedział Mario
-Gdzie ? -zapytałam
-No ... może pójdziesz ze mną na trening ?
-Ok , ale na razie muszę iść do domu .
-Ok . To przyjadę po ciebie .
-Spoczko-powiedziałam i skierowałam się w stronę domu . Zjadłam kanapki i poszłam na górę . Przebrałam się w to :

Przewiązałam sobie czerwoną chustę żeby podtrzymywała mi gips a przy okazji pasowała mi do koloru mojego dzisiejszego ubrania . Wzięłam jeszcze telefon i zeszłam na dół zaczekać na Mario , po jakiś 10 minutach pod dom podjechał Goetze. Niedługo potem byliśmy już na stadionie , byliśmy trochę spóźnieni więc Mario poszedł się przebrać a ja weszłam na murawę i przywitałam się ze wszystkimi . Wielu piłkarzy pytało co mi się stało w rękę ;D . 3 godziny później było już po treningu . Marco zaprosił mnie na spacer a że nie miałam planów na dzisiejsze popołudnie , postanowiłam pójść na ten spacer . Reus zabrał mnie na prześliczną polankę porośniętą dużą ilością kwiatów . Tło jak z bajki *.* Chodziliśmy , gadaliśmy ... głównie każdy oswoim jakże nudnym życiu ...
-mówie ci Oliwia jaki to jest trudne ... na treningach musisz się wykazać albo za karę robić milion kółek ... na meczach też trzeba pracować ... 
-nie może być aż tak źle - uśmiechnęłam się do niego 
-aż - zaśmiał sie przez moment - a co byś zrobiła jakby zaczepiały cię jakieś dechy i prosiły o autograf ? -spytał a ja pokładałam się ze śmiechu 
-sugerujesz że mogła bym być biberem w wersji damskiej ?
-skądże xd - śmiał się razem ze mną .
   

  


                         ***






Gdy znudzilo nam sie juz chodzenie po polance Marco odprowadzil mnie do domu . gdy juz sobie poszedl ja postanowilam cos zjesc ... od kilku godzin nie mialam nic w ustach , burczalo mi w brzuchu . zrobilam na sprincie jakies kanapki i siedzac przed telewizorem zjadlam je wszystkie ... w mieszkaniu rozlegl sie halas pobieglam szybko do mojej sypialni ... jakis kotek spadl z mojej szafy a obok na lozku lezal list 
" Hej . chcialem cie tylko przeprosic i masz na przeprosiny tu takiego slodziaka ;* Kocham Cie " nie wiedzialam co mam zrobic ... z zamyslen wyrwalo mnie pukanie do drzwi... nie spodziewalam sie jednak zadnych gosci . wzielam malego kociaka na rece i poszlam otworzyc . gdy otwieralam drzwi kotek wybiegl na zewnatrz a do mojego domu wpakowal sie lewy .
-czesc ksiezniczko -pocalowal mnie na powitanie 
-(...)
-nadal sie na mnie gniewasz ?
-trudno sie nie gniewac ...-burknelam 
-no prosze wybacz mi ... blagam -kleknal przede mna -blagam 
-wstan - usmiechnelam sie a on mnie przytulil
-brakowalo mi ciebie 
-mi ciebie tez-powiedzialam i natychmiast oprzytomnialam -ale gdzie Vicki 
-u mnie ... spi . 
-to dobrze ... martwilam sie o nia 
-a o mnie ?-popatrzyl sie na mnie maslanymi ozkami ... a oczy naprawde mial sliczne *-*
-o ciebie tez - usmiechnelam sie i wtulilam w niego a on mnie calowal . ta chwila jednak nie trwala dlugo bo Fabian wparowal do mieszkania ... ALE SKAD !? oderwalam sie szybko od lewego .
-Fabian ? 
-zly moment ?
-no tak jakby troszku .
-no to sobie pojde .
-nie zostan-krzyknelismy razem 
-ok.-zasmial sie -cos mnie ominelo ?
-sporo - zasmialismy sie i opowiedzielismy mu wszystko od momentu jego wyjazdu aż do teraz ... tak zlecial nam caly dzien . gdy Robert poszedl do domu ja postanowilam sie polozyc ... za duzo wrazen jak na jeden dzien.



 Obudziłam się o 9:00 , poleżałam sobie chwilę ... chwila w moim języku znaczy tyle co 2 kwadranse ;) a więc gdy tak sobie leżałam dostałam smsa . I ciągle słyszałam tę piosenkę ... ale telefonu nigdzie nie widziałam .

 "...One only lives if you go to point break
and I'll take you there if you love my mistakes
Ready or not here we go, might get a little messy..."
-kici , kici ... Gdzie żeś jest mój zacny telefonie ?-mówiłam do siebie ... po kilku minutach znalazłam moją cegłę . Nadawcą smsa był oczywiście Lewusek .
"Jak zdążyłem zauważyć Fabian już wstał i zostawiłem mu Vicki do czasu aż wstaniesz ;* śpiochu ty mój kochany ;* będe u cb o 14 ;* do zobaczenia <3”
Odpowiedziałam mu tylko takim serduchem ( <3 )
Uczesałam się i w piżamce zeszłam na dół . Widziałam jak Fabian przytulał Vicki i razem oglądali spongeboba . No moja krew xd takie durnowate bajki oglądać, mają to po mnie xd 
-wiesz co mógłbyś zostać ojcem ci powiem -zaśmiałam się na co on zaprzeczył 
-ja jestę wujkię tej oto tu księżniczki - wskazał na Vicki a ona się uśmiechała .
Poszłam do kuchni coś zjeść .
-chcecie coś do jedzenia ?
-ja bym chętnie wszamał naleśniczka -wyszczerzył się - i Vicki też jest głodna .... także no... naleśniczki z dżemorem razy 2 -zaśmiał się 
-jakie wymagania-Pokręciłam głową z uśmiechem i zabrałam się za robienie "naleśniczków z dżemorem" tak jak życzyło sobie to moje głupkowate towarzystwo :D 

Gdy już skończyłam Fabian i Vicki zajadali tak szybko że mój braciszek dostał czkawki a Vicki się z niego śmiała . Chwilę później gdy moim "dzieciaczkom" już nie odwalało usiedliśmy wszyscy w salonie i oglądaliśmy nickelodeon . Akurat leciała Inwazja Królików
-to jest taki edukacyjny program , że o matko -zaśmiałam się
-obrażasz mnie ! Ja się na tym wychowałem -zrobił sztucznego focha 
-oj no ! Przepraszam -zrobiliśmy zbiorowego przytulasa