wtorek, 8 kwietnia 2014

15."naleśniczki z dżemorem"

Lekarz założył mi gips i wróciłam do Mario .
-Idziesz ze mną - powiedział Mario
-Gdzie ? -zapytałam
-No ... może pójdziesz ze mną na trening ?
-Ok , ale na razie muszę iść do domu .
-Ok . To przyjadę po ciebie .
-Spoczko-powiedziałam i skierowałam się w stronę domu . Zjadłam kanapki i poszłam na górę . Przebrałam się w to :

Przewiązałam sobie czerwoną chustę żeby podtrzymywała mi gips a przy okazji pasowała mi do koloru mojego dzisiejszego ubrania . Wzięłam jeszcze telefon i zeszłam na dół zaczekać na Mario , po jakiś 10 minutach pod dom podjechał Goetze. Niedługo potem byliśmy już na stadionie , byliśmy trochę spóźnieni więc Mario poszedł się przebrać a ja weszłam na murawę i przywitałam się ze wszystkimi . Wielu piłkarzy pytało co mi się stało w rękę ;D . 3 godziny później było już po treningu . Marco zaprosił mnie na spacer a że nie miałam planów na dzisiejsze popołudnie , postanowiłam pójść na ten spacer . Reus zabrał mnie na prześliczną polankę porośniętą dużą ilością kwiatów . Tło jak z bajki *.* Chodziliśmy , gadaliśmy ... głównie każdy oswoim jakże nudnym życiu ...
-mówie ci Oliwia jaki to jest trudne ... na treningach musisz się wykazać albo za karę robić milion kółek ... na meczach też trzeba pracować ... 
-nie może być aż tak źle - uśmiechnęłam się do niego 
-aż - zaśmiał sie przez moment - a co byś zrobiła jakby zaczepiały cię jakieś dechy i prosiły o autograf ? -spytał a ja pokładałam się ze śmiechu 
-sugerujesz że mogła bym być biberem w wersji damskiej ?
-skądże xd - śmiał się razem ze mną .
   

  


                         ***






Gdy znudzilo nam sie juz chodzenie po polance Marco odprowadzil mnie do domu . gdy juz sobie poszedl ja postanowilam cos zjesc ... od kilku godzin nie mialam nic w ustach , burczalo mi w brzuchu . zrobilam na sprincie jakies kanapki i siedzac przed telewizorem zjadlam je wszystkie ... w mieszkaniu rozlegl sie halas pobieglam szybko do mojej sypialni ... jakis kotek spadl z mojej szafy a obok na lozku lezal list 
" Hej . chcialem cie tylko przeprosic i masz na przeprosiny tu takiego slodziaka ;* Kocham Cie " nie wiedzialam co mam zrobic ... z zamyslen wyrwalo mnie pukanie do drzwi... nie spodziewalam sie jednak zadnych gosci . wzielam malego kociaka na rece i poszlam otworzyc . gdy otwieralam drzwi kotek wybiegl na zewnatrz a do mojego domu wpakowal sie lewy .
-czesc ksiezniczko -pocalowal mnie na powitanie 
-(...)
-nadal sie na mnie gniewasz ?
-trudno sie nie gniewac ...-burknelam 
-no prosze wybacz mi ... blagam -kleknal przede mna -blagam 
-wstan - usmiechnelam sie a on mnie przytulil
-brakowalo mi ciebie 
-mi ciebie tez-powiedzialam i natychmiast oprzytomnialam -ale gdzie Vicki 
-u mnie ... spi . 
-to dobrze ... martwilam sie o nia 
-a o mnie ?-popatrzyl sie na mnie maslanymi ozkami ... a oczy naprawde mial sliczne *-*
-o ciebie tez - usmiechnelam sie i wtulilam w niego a on mnie calowal . ta chwila jednak nie trwala dlugo bo Fabian wparowal do mieszkania ... ALE SKAD !? oderwalam sie szybko od lewego .
-Fabian ? 
-zly moment ?
-no tak jakby troszku .
-no to sobie pojde .
-nie zostan-krzyknelismy razem 
-ok.-zasmial sie -cos mnie ominelo ?
-sporo - zasmialismy sie i opowiedzielismy mu wszystko od momentu jego wyjazdu aż do teraz ... tak zlecial nam caly dzien . gdy Robert poszedl do domu ja postanowilam sie polozyc ... za duzo wrazen jak na jeden dzien.



 Obudziłam się o 9:00 , poleżałam sobie chwilę ... chwila w moim języku znaczy tyle co 2 kwadranse ;) a więc gdy tak sobie leżałam dostałam smsa . I ciągle słyszałam tę piosenkę ... ale telefonu nigdzie nie widziałam .

 "...One only lives if you go to point break
and I'll take you there if you love my mistakes
Ready or not here we go, might get a little messy..."
-kici , kici ... Gdzie żeś jest mój zacny telefonie ?-mówiłam do siebie ... po kilku minutach znalazłam moją cegłę . Nadawcą smsa był oczywiście Lewusek .
"Jak zdążyłem zauważyć Fabian już wstał i zostawiłem mu Vicki do czasu aż wstaniesz ;* śpiochu ty mój kochany ;* będe u cb o 14 ;* do zobaczenia <3”
Odpowiedziałam mu tylko takim serduchem ( <3 )
Uczesałam się i w piżamce zeszłam na dół . Widziałam jak Fabian przytulał Vicki i razem oglądali spongeboba . No moja krew xd takie durnowate bajki oglądać, mają to po mnie xd 
-wiesz co mógłbyś zostać ojcem ci powiem -zaśmiałam się na co on zaprzeczył 
-ja jestę wujkię tej oto tu księżniczki - wskazał na Vicki a ona się uśmiechała .
Poszłam do kuchni coś zjeść .
-chcecie coś do jedzenia ?
-ja bym chętnie wszamał naleśniczka -wyszczerzył się - i Vicki też jest głodna .... także no... naleśniczki z dżemorem razy 2 -zaśmiał się 
-jakie wymagania-Pokręciłam głową z uśmiechem i zabrałam się za robienie "naleśniczków z dżemorem" tak jak życzyło sobie to moje głupkowate towarzystwo :D 

Gdy już skończyłam Fabian i Vicki zajadali tak szybko że mój braciszek dostał czkawki a Vicki się z niego śmiała . Chwilę później gdy moim "dzieciaczkom" już nie odwalało usiedliśmy wszyscy w salonie i oglądaliśmy nickelodeon . Akurat leciała Inwazja Królików
-to jest taki edukacyjny program , że o matko -zaśmiałam się
-obrażasz mnie ! Ja się na tym wychowałem -zrobił sztucznego focha 
-oj no ! Przepraszam -zrobiliśmy zbiorowego przytulasa 


sobota, 14 września 2013

Nie dodaje rozdziałów już około 2 miesiące ... wena jest ale nie ma jak pisać :< więc zawieszam ....
i zapraszam na bloga mojej koleżanki którą serdecznie tu i z tego o miejsca pozdrawiam :D 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

środa, 28 sierpnia 2013

14.'Co !? Nie będę sprzedawać tego świństwa !'


...Później pochodziliśmy sobie po parku , Mario kupił maskotkę dla Viki .Bo niedługo ma urodziny.
-Chciałabyś może dołączyć do naszej drużyny?
-No ale jak ty to sobie wyobrażasz ? Ja jedyna dziewczyna na boisku i dwudziestu dwóch chłopaków ?
-Nieee.-zaśmiał się Mario-teraz będą organizowane zapisy do drużyny dziewczyn.
-Aaa no to takie buty ...-zaśmiałam się-może ...
-To tak czy nie ?
-Zobaczymy-uśmiechnęłam się.
-Jak przyjdziesz na trening ?
-Ok.-zapadła cisza-To ja już pójdę.
-Odprowadzić cię ?-zapytał Mario
-Nie dzięki , poradzę sobie.
-No to cześć
-Trzymaj się-powiedziałam i poszłam do domu.Weszłam na fejsa później zjadłam kolacje a że nie było jeszcze tak ciemno postanowiłam sobie pobiegać. Ubrałam bluzę i buty i wybiegłam z domu i przystanęłam na chodniku . Nagle poczułam ze ktoś łapie mnie od tyłu .
-Aaaa!!! Puść mnie !!!-krzyczałam , później strasznie zabolała mnie głowa i już nic nie widziałam...



...Obudziłam się w ciemnym małym i zimnym pomieszczeniu , wyglądało ono jak jakaś piwniczka. Pochodziłam sobie dookoła niej i natknęłam się na drzwi . Niestety były zamknięte , usiadłam sobie w kącie i nuciłam sobie One Direction - Little Things , gdy drzwi się otworzyły a za nimi , do pomieszczenia weszły 2 osoby . Wysoka blondynka a za nią brunet , wysoka blondynka odezwała się.
-Obudziłaś się już ? To dobrze , mam dla ciebie zadanie . Idź na tę mniej uczęszczaną uliczkę i sprzedaj to .-powiedziała rzucając mi pod nogi jakieś woreczki . -No już już zbieraj się - Powiedziała blondynka pchając mnie w stronę drzwi . Za drzwiami kryło się również małe pomieszczenie tyle że w nim było więcej światła , popatrzałam na te woreczki które dała mi blondynka , to były NARKOTYKI !!!
-Co !? Nie będę sprzedawać tego świństwa !-krzyknęłam w stronę blondynki .
-Oh naprawdę ? Ale będziesz musiała dziewczynko ! Bo od teraz należysz do mnie ! A teraz idź i to sprzedaj !-krzyczała blondynka a ja posłusznie wyszłam z tego budynku i szłam w stronę ciemnej ulicy . Zaczęłam wykonywać moje zadanie . Po godzinie 10 paczek tego czegoś znikło z mojej torby a zamiast tego była tam niezła sumka . Postanowiłam wrócić do tego budynku choć pewnie każdy na moim miejscu uciekłby , ale ja się bałam że coś mi zrobią . Dotarłam na miejsce i weszłam do budynku .
-Dawaj kasę - powiedziała blondynka a ja posłusznie oddałam jej pieniądze - A teraz idź z Riven'em , jak będziesz grzeczna to dostaniesz coś do jedzenia .
Poszłam razem z tym całym Riven'em do tej piwniczki i znów usiadłam w jej kącie zauważyłam okno , wychodzące na ulicę Dortmundu .
-Ratunku !!! Pomocy !!! - krzyczałam i otworzyły się drzwi piwniczki .
-Pożałujesz .-powiedziała do mnie blondynka - Riven zajmij się nią .-dodała po czym Riven zaczął mnie kopać.
-Auć !! Zostaw , to boli !!-krzyknęłam po czym blondynka zamknęła drzwi a Riven przestał mnie kopać.
-Przepraszam .-powiedział , przykucnął obok mnie i mnie przytulił .
-Dlaczego to zrobiłeś ?-zapytałam przez łzy
-To znaczy ?
-Złamałeś mi chyba rękę wiesz ?-powiedziałam pociągając nosem
-Przepraszam ale Lisa mi kazała.
-Nie możesz jej się przeciwstawić ?-zapytałam
-Ale mała , ja to robię dla pieniędzy .-powiedział i wyszedł .
-No tak...znowu sama -powiedziałam ni to do siebie ni to do ścian . Przesiedziałam tak trochę czasu a później położyłam się na zimnym betonie i zasnęłam ... Rano zostałam przywitana mocnym kopem w brzuch.
-Ałł !! -pisnęłam -żmija -powiedziałam patrząc na blondynkę
-Coś ty powiedziała !? -syknęła Lisa po czym zaczęła mnie kopać ale ta nie oszczędzała sił . W końcu zostawiła mnie zwiniętą w kłębek na ziemi i wyszła .
-Boże ratuj !-powiedziałam i jakiś cud musiał sprawić że usłyszałam syrenę policyjną. ( wiem że nie każdy wierzy w takie coś no ale musiałam ) Po chwili do pomieszczenia wbiegli policjanci i wsadzili mnie do karetki pogotowia a stamtąd trafiłam do szpitala jak to lekarze stwierdzili miałam złamaną rękę..znowu...
Brr...dosyć że nie lubię przebywać w szpitalu to umili mi tu pobyt myśl że wszystko mnie boli.
-Zawiadomić kogoś z pani rodziny ?
-Proszę zadzwonić pod ten numer .-powiedziałam podając pielęgniarce urywek gazety na którym napisałam numer Mario
-Dobrze coś jeszcze ?
-Nie -odpowiedziałam i położyłam głowę na poduszce . Kilka minut później przyjechał Mario .
-Oliwka !-krzyknął Mario podbiegając do mnie .
-Cieszę się że jesteś .-powiedziałam
-Co Ci się stało ?
-Wyszłam z domu sobie pobiegać (każdy wie co było dalej ale mi się nie chce pisać)
-Ehh... mogłem Cię odprowadzić .
-Ale ważne jest co tu i teraz , nie wińmy się za przeszłość - mimo bólu uśmiechnęłam się do Mario
-Masz rację -powiedział Mario i pocałował mnie w skroń . -Kiedy będziesz mogła wyjść ?
-Jeszcze nie wiem ale to tylko złamana ręka więc może jeszcze dziś .
-Przepraszam pani teraz będzie miała zakładany gips a później ...
-Oliwia mam na imię .-przerwałam pielęgniarce.
-No dobrze Oliwio , po zakładaniu gipsu możesz iść do domu. -powiedziała pielęgniarka po czym pomogła mi wstać i zaprowadziła do sąsiedniej sali...

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Info.

Niedługo (15.08 lub 19.08) wyjeżdżam na wakacje na tydzień i nie będę często dodawać rozdziałów . Mam nadzieję że się nie gniewacie ;) , jak mówiłam wracam za tydzień papatki xD ;**

wtorek, 6 sierpnia 2013

13.'Mówiłem że po ciebie przyjdę'

~~~~~~~~~~~~~Info~~~~~~~~~~~~~~~
Oczami Roberta-to znaczy z perspektywy Roberta , kolegi Oliwi.
Oczami Lewego-to znaczy z perspektywy Roberta Lewandowskiego.
Mam nadzieję że rozumiecie bo ja sama już się w tym gubię . Miłego czytania :)
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~

Z dedykacją dla ZaCzArOwAnA , która tak wyczekiwała rozdziału.

Skierowałem się w stronę domu Oliwi , zabrałem małą i poszłem do siebie .Położyłem Viktorię u siebie w sypialni i poszedłem do salonu . Położyłem się na kanapie i zastanawiałem się co dalej...może powinienem poszukać Oliwi...
~~Oczami Roberta~~
Gdy Oliwia wypiła już herbatę , postanowiliśmy obejrzeć jakiś film.Padło na "Pokonać strach".
-Ej.. ja się boje horrorów .-powiedziałam
-To nie jest aż takie straszne-powiedział Robert po czym włączył film. Film ten trwa około 1 godz.Ale my skończyliśmy go oglądać trochę wcześniej ponieważ była burza i prąd się wyłączył . Bałam się jak cholera , najpierw straszny film a później brak prądu .Nagle Robert złapał mnie za gołe udo , bo przecież dzisiaj założyłam spodenki.
-Co ty robisz ?! -wrzasnęłam.Po czym Robert przyciągnął mnie do siebie .
-Fajna z ciebie dupa.-powiedział i zaczął mnie rozbierać
-Zostaw mnie !-krzyknęłam podnosząc się z kanapy , pomknęłam na górę , zamknęłam drzwi i padłam na łóżko . Myślałam jak się stąd wydostać.
-Otwieraj słyszysz ?!-krzyczał Robert pukając w drzwi.Za jakieś 20 minut się uspokoił i poszedł na dół. Ja postanowiłam zadzwonić po Reusa może on by mnie stąd wyciągnął. Wybrałam numer , niestety Reus nie odbierał , dzwoniłam jeszcze z 10 razy , ale nadal nic.W pobliżu był dom Mario , postanowiłam wyjść oknem i pobiegnąć do Mario . Wzięłam wszystkie rzeczy i wyszłam na dach.
-Dlaczego to właśnie ja ?-wyszeptałam sama do siebie , przełknęłam ślinę i skoczyłam . Strasznie bolała mnie noga ale postanowiłam o tym teraz nie myśleć , chciałam się stąd wydostać i to jak najszybciej . Pobiegłam  szybko w stronę domu Mario .Zapukałam , drzwi otworzył mi Mario.
-Oliwka ?-zapytał zdziwiony Mario .
-Przytul.-powiedziałam po czym Mario wykonał moją prośbę.
-Coś się stało?
-Nie, nic wiesz! Po co bym do ciebie przychodziła z łzami w oczach?!-krzyczałam na niego
-Wejdź i powiedz mi co się stało.-powiedział Mario a ja weszłam do środka.
-Przepraszam.
-Za co?
-Za to, że tak na ciebie nakrzyczałam. Ale.... ja już nie mam na nic sił.
-Oj nic się nie stało.
-Stało się i to dużo.
-Opowiesz mi ?
-Może nie teraz.
-Ok. Napijesz się czegoś ?
-Wody , jeśli masz .
-Ok.-powiedział Mario po czym przyniósł mi szklankę wody.
-Dzięki .
-Nie ma za co.-uśmiechnął się-pójdziesz ze mną jutro na trening ?
-Jasne.-odwzajemniłam uśmiech.
-Ok. Trening jest o 10:00.
-Dziękuje .-powiedziałam cicho
-Za co ?
-Za wszystko .
-Oj . Nie ma za co.-powiedział Mario i mnie przytulił .-pewnie jesteś zmęczona? Co ?
-Trochę .
-To chodź.-powiedział Mario po czym zaprowadził mnie do sypialni .-Jak coś to tutaj jest łazienka a w szafie masz jakieś tam szmatki Marceli.A i jak coś będziesz chciała to możesz mnie obudzić.-uśmiechnął się.
-Dziękuje-powiedziałam i przytuliłam Mario z całej siły .
-Nie masz za co.Jak coś to ja będę z tym pokoju na przeciwko.Dobranoc.
-Dobranoc-odpowiedziałam,wzięłam jakąś koszulkę od Marceli , poszłam się wykąpać i położyłam się.
Nie mogłam zasnąć,podeszłam do okna i wpatrywałam się w pustą ulice Dortmundu,gdy nagle tuż przy mojej głowie wyskoczył jakiś człowiek.
-Aaaaa !-zapiszczałam a po chwili w drzwiach pojawił się Mario.
-Co się stało ?-zapytał Mario
-Tam ktoś był ... ja siedziałam przed oknem ... tam ktoś był ... on chciał tu wejść .-jąkałam się
-Chodź -powiedział Mario-dzisiaj śpisz ze mną-dodał z uśmiechem i mnie przytulił. Tak zasnęłam w jego objęciach . Rano Mario obudził mnie z , jak on to powiedział 'naglącym' pytaniem .
-Co chcesz na śniadanie ?
-Em...A co masz ?
-Chleb z dżemem albo dżem z chlebem ? Co wolisz.-zaproponował z uśmiechem Mario.
-To co ty-odpowiedziałam bez entuzjazmu.Po czym Mario zeszedł na dół zrobić śniadanie a ja wzięłam telefon.Miałam 2 wiadomości i 4 nieodebrane połączenia . 4 nieodebrane połączenia były od Roberta , 1 SMS był od Roberta a brzmiał on tak :
Dlaczego nie odbierasz ? Co się z tobą dzieje ?
Postanowiłam w ogóle się tym nie przejmować ale ten drugi SMS trochę mnie zaniepokoił . Był on od Kamila a brzmiał tak:
Mówiłem że po Ciebie przyjdę . PS: Ślicznie wyglądasz jak śpisz ;**To on wtedy mnie tak przestraszył . Nie mówiłam o tym Goetze'mu , nie chciałam go martwić .Po kilku minutach Mario przyszedł z śniadaniem które kazał mi zjeść . Posłusznie zjadłam śniadanie , ubrałam się i poszliśmy z Mario na trening.
...po treningu...
-Mogę cię gdzieś później zabrać ? -zapytał Mario
-Zależy gdzie .
-No powiedzmy że na miasto ?
-Ok. -odpowiedziałam.
-No to wpadnę po ciebie.Do zobaczenia.-krzyknął Mario
-Do zobaczenia.-odpowiedziałam i poszłam do mojego domu.
-Dobrze że nie ma Lewego.-powiedziałam sama do siebie i poszłam na górę , ubrałam się w to :

Gdy robiłam makijaż strasznie mnie zemdliło i zwymiotowałam , obawiam się że jestem w ciąży ... no ale to tylko obawy ... dokończyłam makijaż i zeszłam na dół oglądać tv .Na Mario nie trzeba było długo czekać ponieważ po 15-20 minutach , Mario zapukał do drzwi. Naturalnie otworzyłam mu.
-Jestem.-krzyknął Mario
-Widzę , nie musisz krzyczeć.-uśmiechnęłam się do Mario.
-No to co idziemy ?
-Ok.-Odpowiedziałam i poszliśmy z Mario do parku.
-Chodź , coś ci pokaże . -Mario pociągnął mnie za rękę i zaprowadził do jakiegoś baru.-Patrz na to.-powiedział Mario i zawołał barmankę -poproszę piwo
-Jasne czy ciemne ?
-No jasne że ciemne.
-No to jakie w końcu ?
-Ciemne , jasne ?
-To ciemne czy jasne ? -zapytała wkurzona barmanka
-O dżizys ... to ja już nie chce tego piwa-powiedział Mario wziął mnie za rękę i śmiejąc się , skierowaliśmy się w stronę wyjścia  .
-Ej ! Lala !-krzyknął jeden z kolesi siedzących przy stoliku i przyciągnął mnie do siebie .
-Zostaw mnie !-krzyknęłam ale na nic to się nie zdało.
-Nie słyszałeś ? Zostaw ją !-krzyknął Mario.
-No prosze , prosze Mario Goetze .-powiedział koleś i wypuścił mnie a zaczął próbować bić Goetzego .Nie chciałam na to patrzeć , więc wybiegłam z baru i usiadłam na schodku. Postanowiłam zaczekać na Mario.
Po chwili Mario wyszedł z klubu .
-Hej , już jestem.-powiedział Mario
-To dobrze.-powiedziałam bez entuzjazmu
-Ej uśmiechnij się , mam jeszcze kilka niespodzianek dla ciebie.
-Mam nadzieje że nie takich jak te ?
-Nie , nie takich jak te - powiedział Mario i przytulił mnie po czym poszliśmy dalej...

poniedziałek, 29 lipca 2013

12."Wszystko się zepsuło"

Robert wyszedł a ja zostałam sama z małą .
-To co robimy ?-zapytałam Viktorię.
-Mama!-krzyknęła Viki. Uśmiechnęłam się do niej i ją ubrałam . Później poszliśmy odwiedzić Mario. Gdy dotarliśmy do jego domu Mario dosłownie 'wyleciał' z okna i wpadł na jakieś drzewo w jego ogrodzie . Cały w gałęziach i liściach leżał na trawniku .
-Hej Mario , nic ci nie jest ?-zapytałam
-Nie nic wiesz ? spadłem z dachu i pokłułem się a ty pytasz czy nic mi nie jest ?-skrzywił się Mario po czym wstał i zaprosił nas do mieszkania .
-Poczekaj tu a ja się ogarnę .-powiedział Mario i pokierował się do łazienki .A ja zaczęłam się śmiać
-Słyszałem !-krzyknął Mario po czym usiadłam z Viki na kanapie
Gdy Mario przyszedł
-A tak w ogóle to jak tam z Marcelą? -zapytałam
-No wszystko jest dobrze ja ją kocham jak nikogo innego.- mówił było widać po nim że jest zakochany po uszy.
-Zakochani są wśród nas.
-A ty jak tam z Robertem?
-Jest lepiej niż w marzeniach.Szkoda że Viki nie zostaje u nas na dłużej chciałabym mieć takiego małego szkraba.
-To poproś Roberta on na pewno chce mieć dzidziusia.
-Nie nie będę mu mówić bo on chce dla mnie zrobić wszystko a ja nie chce mu niszczyć kariery.
-On na pewno chce z tobą stworzyć wspaniałą rodzinę.
-Nie jestem pewna na razie niech zostanie tak jak jest.
-Ok
-Tylko jak mu coś powiesz o tym co ci mówiłam to przyjdę do ciebie znam twój adres.-zagroziłam mu
-A kiedy to spuszczę psa.-zaśmiał się
-Tylko wiesz co jest jeden problem.... ty nie masz psa- powiedziałam z uśmiechem
-No tak... dobra nic mu nie powiem.
-Ooo...dziękuje ci
-Oj tam nie ma za co ale ja nie wiem czy wytrzymam.
-Mario - krzyknęłam do niego i Viki zaczęła płakać
-No ok spróbuje się powstrzymać
-Dobra ja już spadam bo zaraz ma przyjechać Paula po Viki
-Ok
Gdy weszłam do domu zastałam Lewego który siedział na kanapie z opuszczoną głową.Szybko zdjęłam buty  i zaniosłam Viki do łóżka.Gdy Viki zasnęła poszłam do Roberta
-Kotku co się stało? - zapytałam Roberta
-Nie ważne, wszystko się popsuło.-mówił piłkarz z łzami w oczach
-Mi możesz wszystko powiedzieć.
-Wiem
-Kochanie powiedz mi o co chodzi pomogę ci.
-Dobra.
-Mów
-Mówiłem ci że moja siostra Paula jechała do Monachium  bo miała jakieś tam zebranie.
-Pamiętam. Zostawiła nam Viki do opieki.
-Tak i gdy wracała żeby ją odebrać bardzo się śpieszyła i wtedy...-zaczął płakać- to była moja jedyna siostra rozumiesz?
-Ale jak to była?-zapytałam po czym domyśliłam się że zginęła pewnie miała wypadek-dobra już nic nie mów wiem o co chodzi.Ale zobaczysz wszystko będzie dobrze.
-Już nic nie będzie dobrze, nic nie będzie tak jak dawniej...nic
-Ale jeszcze masz mnie, Viki , Mario, Marco ...
-Właśnie wiem.
Gdy to powiedział przytuliłam go najmocniej jak mogłam i szeptałam mu do ucha
-Zobaczysz wszystko będzie dobrze, wszystko się ułoży- po chwili zapadła cisza usiadłam obok Roberta który już się trochę uspokoił.
-A co będzie z Viki?- zapytał Robert
-Możemy ją adoptować jeśli chcesz- powiedziałam
-Ale na pewno tego chcesz?
-Tak, bardzo się do niej przyzwyczaiłam.
-Ok to już niedługo będziemy rodziną.
-Tak nawet nie wiesz jak się cieszę zawsze marzyłam o cudownej rodzinie.
-Tak tylko to nie będzie nasze dziecko tylko Pauli.
-No to co? Viki już nie długo będzie naszą córką.
-Tak ale ja chciałem mieć takiego małego dzidziusia i najlepiej chłopca z którym bym grał w piłkę a i co najważniejsze to by było nasze dziecko.
-Mario ci coś powiedział?
-Ale co?
-Bo ja też chciałam mieć dziecko z tobą.
-Hmm...to może postaramy się o dzidziusia?
-Ale już? Na razie załatwmy wszystko z adopcją Viki.
-Dobra.Wiesz co może pójdziemy kupić jakieś łóżeczko do Viki?
-Ok to chodźmy. Tylko jeszcze zadzwonię po Marcelę może zaopiekuje się Viki.
-Spoko
Parę minut później.
-Musimy jeszcze trochę poczekać Marcela zaraz przyjdzie.
-To chodź pooglądamy kreskówki.
-Oki
Oglądając kreskówki usłyszałam dzwonek do drzwi.
-To na pewno Marcela- powiedziałam do Lewego i poszłam otworzyć drzwi.Nie myliłam się w drzwiach stała Marcela z Mario.
-Wchodźcie.Jak coś to Viki jest w moim pokoju.- mówiłam zakładając buty
-Ok. To idźcie. -powiedziała Marcela
-Robert.-zawołałam
-Idę skarbie.- powiedział po czym założył buty-Idziemy?
-Tak. Albo jeszcze poczekaj chwile- powiedziałam i poszłam do swojego pokoju przebrać się w:
i szybko zeszłam na dół.
-Możemy już iść.-powiedziałam
-Ok.A w ogóle to ślicznie wyglądasz.
-Dziękuje.
-Dobra idziemy czy jedziemy samochodem?
-Może pojedźmy bo jak weźmiesz łóżeczko dla Viki?
-Ok to chodź- powiedział Robert po czym siedliśmy do samochodu.
Po paru minutach byliśmy już w sklepie z łóżeczkami wybraliśmy to:
I poszliśmy do innych sklepów dziecięcych i tam kupiliśmy dużego misia:

Pochodziliśmy trochę po sklepach jednak nic więcej nie kupiliśmy.
Gdy wróciliśmy Robert razem z Mario rozpakowywali zakupy Marcela usypiała Viki więc ja korzystając z wolnego czasu weszłam na laptopa i zalogowałam się na fejsie wtedy ujrzałam wiadomość od Fabiana
"Hej :D Przyjedziesz do mnie bo już dawno się nie widzieliśmy."
szybko mu odpisałam
"Hej. Przyjadę ale nie teraz."
Napisałam i poszłam zobaczyć co robi reszta.Poszłam do kuchni tam siedział Mario z Robertem.
-A gdzie Marcelina? -zapytałam
-Usypia Viki.-odpowiedział Mario
-Aha ok- powiedziałam i wtedy przyszła Marcela.
-To co kotku idziemy?- zapytał Mario Marcelę
-Tak.-powiedziała Marcela
-To pa-powiedział Mario
-Pa-odpowiedzieliśmy z Robertem
-Przyjdźcie do nas kiedyś.-powiedziała Marcela
-Ok może przyjdziemy -odpowiedziałam
-Dobra to pa.-powiedziała Marcelina i wyszli
Później z Lewym poszliśmy do salonu
-Wiesz co chciałabym pojechać do mojego brata
-Ok a kiedy?
-Za tydzień.
-A nie chcesz teraz?
-Nie che zostawiać cię samego.
-Przecież będę z Viki. Możesz jechać.
-Ok. To jutro już polecę.
-Dobra.
-To idę poszukać lotów.-powiedziałam do Roberta i pobiegłam na górę , otworzyłam laptopa i zobaczyłam wiadomość na Facebooku "przyjdę po Ciebie Kochanie" wiadomość ta była od Kamila  .Trochę się zdenerwowałam , no ale ... znalazłam lot , jutro o 10:00 i postanowiłam się spakować. Gdy już się spakowałam była 18:00.Zeszłam na dół do Roberta.
-Co robisz Kochanie ?-zapytałam Roberta który pisał sms'a na telefonie .
-A nic , pisze z Kubą . Wiesz że ma dziewczynę ?-zapytał Robert
-Nie , nie wiedziałam .-odpowiedziałam z uśmiechem .
-A , właśnie . Kiedy masz lot ?
-Jutro o 10:00 -odpowiedziałam
-Wcześnie .-powiedział Robert po czym mnie przytulił i szepnął mi do ucha-Będę tęsknił.
-Ja też-wyszeptałam i wtuliłam się w niego.Ale coś musiało to przerwać...a mianowicie Viki.
-No nie ...-jęknął Robert.
-Ma talent po Marco .-zaśmiałam się i pobiegłam na górę uspokoić małą .Po chwili zeszłam na dół z Viki bo musiałam ją nakarmić .Gdy karmiłam małą Robert próbował zwracać na siebie uwagę i wreszcie się odezwał
-No chodź .-zwrócił się do mnie Robert .
-Poczekaj muszę nakarmić małą .
-No dobrze , dobrze - powiedział Robert i odwrócił się plecami do mnie .Gdy skończyłam karmić małą poszłam na górę i pobawiłam się z nią a później czekałam aż zaśnie . Gdy mała zasnęła była 20:00. Położyłam się obok małej i zasnęłam ...
-Wstawaj śpiochu -powiedział Robert ściągając mi kołdrę
-Ejjj... Oddaj!
-Za żadne skarby , wstawaj bo się spóźnisz .-powiedział Robert uderzając mnie poduszką
-Nieee...-jęczałam
-No chodź -Robert wziął mnie na ręce
-No dobrz ...-powiedziałam- możesz wyjść ? chce się ubrać.
-Dobrze ale zejdź na dół jak będziesz gotowa.
-Dobrze-odpowiedziałam po czym wyjęłam ciuchy z szafy i zaczęłam się ubierać . Ubrałam się w to :

wzięłam walizki i  zeszłam do Roberta.
-Pięknie wyglądasz kochanie -powiedział Robert.
-Dziękuje -uśmiechnęłam się do niego.
-No to co jedziemy ?
-Ok.-odpowiedziałam i wsiedliśmy do samochodu .Całą drogę na lotnisko rozmawialiśmy .Wreszcie dotarliśmy na miejsce .
-Będę tęsknił -powiedział Robert przytulając mnie .
-Ja też .-odpowiedziałam i uśmiechnęłam się do niego , wsiadłam do samolotu i zaczął się lot .
-Hej , wolne ?-zapytał jakiś chłopak
-Tak .-odpowiedziałam
-Skąd jesteś ?-zapytał ... i tak zaczęła się rozmowa.
-Z Polski a dokładniej z Krakowa .-uśmiechnęłam się
-Fajnie , ja też jestem z Krakowa -uśmiechnął się chłopak.-Mogę wiedzieć jak masz na imię ?
-Oliwia-podałam mu rękę
-Robert-uśmiechnął się chłopak a ja zaczęłam się śmiać.-z czego się śmiejesz ?
-A nie bo wiesz ... mam chłopaka Roberta -powiedziałam i wybuchliśmy śmiechem .
-Fajnie -uśmiechnął się chłopak -To był ten którego tak przytulałaś na lotnisku ?
-Tak. Jestem ciekawa jak poradzi sobie z Viki .
-Kto to Viki ?
-Córka siostry Roberta ...-powiedziałam i posmutniałam trochę .
-Hej , wszystko dobrze ?-powiedział chłopak
-Tak , tak.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego . Przez dłuższy czas nic nie mówiłam .
-Dokąd lecisz ?-zapytał chłopak
-Do poznania odwiedzić brata-i tak przez cały czas gadaliśmy.aż wreszcie samolot wylądował w Poznaniu
-No to my się żegnamy , zadzwoń kiedyś.-powiedział chłopak odchodząc ... Zamówiłam taksówkę i dotarłam pod dom wujka . Zapukałam niepewnie , drzwi otworzył mi fabian .
-Oliwka !-krzyknął i mnie przytulił .
-Hej.-uśmiechnęłam się do niego. Fabian kazał mi się rozpakować , później zeszłam na dół i zaczęliśmy rozmawiać , do rozmowy przyłączył się wujek ... i tak zleciał cały dzień na gadaniu.
~~oczami Roberta~~
Gdy Oliwka poszła . Zadzwonił mój telefon , była to Marcela .
-Hej , gdzie jesteście ?-zapytała
-No ja jestem na lotnisku .
-Co ? Gdzie ? , dobra nieważne przyjedź i zajmij się dzieckiem bo płacze.
-Ok. Już jadę .-powiedziałem
Gdy przyjechałem do domu na kanapie siedziała Marcela z Viki .
-Dzięki że się nią zajęłaś .Kochana jesteś .-powiedziałem i wziąłem Viki na ręce
-No to ja już będę spadać , Mario na mnie czeka . Pa
-Pa.-Powiedziałem i zająłem się Viki. Po ciężkim dniu położyłem się spać na domiar złego Viki nie dawała mi spać .Postanowiłem napisać do Oliwii w sumie to było późno ale co innego mogłem zrobić. Wyjąłem telefon i zacząłem pisać z Oliwią
-Hej kochanie , mam nadzieję że Cie nie obudziłem ?
-Nie. Nie mogę zasnąć. 
-No to tak jak ja :)
-Hehe :) Co tam u was ?
-Dobrze a u ciebie ?
-Też fajnie .Wiesz że Fabian ma dziewczynę ?
-Nie , nie wiedziałem :)
-Ok , ja idę spać dobranoc kochanie ;*
-Dobranoc ;*
W tym czasie Viki się uspokoiła a ja zasnąłem .Rano obudził mnie płacz Viki .
-Jezu...-powiedziałem sam do siebie i poszedłem do Viki zeszedłem z nią na dół i nakarmiłem ją .I tak mijał kolejny dzień bez mojej ukochanej. Włączyłem Viki telewizję po czym poszedłem do łazienki się umyć . Wyszłem z łazienki w samych spodenkach i gdy miałem iść się ubrać do domu wparowała zapłakana Marcela .
-Co się stało ?-zapytałem Marcelę mocno ją przytulając .
-Mario nie było całą noc a później wrócił do domu z jakąś inną ...
-Ja go po prostu zabiję.-powiedziałem trzymając Marcelę w objęciach.
~~oczami Oliwii~~
Rano obudził mnie Fabian .
-Hej , wstawaj-powiedział Fabian.
-Moment.-powiedziałam zakrywając się poduszką
-No i skąd ja to znam ?-uśmiechnął się Fabian po czym przyniósł mi śniadanie
-Dzięki-powiedziałam i zjadłam śniadanie
-Oliwia ?
-Tak?
-Wszystko w porządku ?
-Tak , a czemu pytasz ?
-A nie bo jakoś dziwnie wyglądasz .
-No na pewno , przecież się nie uczesałam .
-Nie no , ale dziwnie wyglądasz -powiedział Fabian dotykając mojego czoła
-Ale nic mi nie jest .
-No lepiej żeby tak było bo mi Robert kości poprzestawia jak wrócisz .-powiedział ze śmiechem Fabian
-No tak. Strasznie za nim tęsknie .
-Poczekaj mam coś dla ciebie - uśmiechnął się Fabian i po chwili wrócił z biletami - Jak tak za nim tęsknisz to leć do niego.
-Co ja bym bez ciebie zrobiła -powiedziałam po czym przytuliłam Fabiana
-Pomóc ci się pakować ?-zapytał
-Nie musisz-Powiedziałam ,po czym spakowałam się i pożegnałam z Fabianem . Na lotnisko odwiózł mnie wujek.W czasie lotu strasznie się niecierpliwiłam  , nareszcie wylądowaliśmy.
-Uff...Nareszcie w Dortmundzie.-Powiedziałam sama do siebie i zamówiłam taksówkę .Po kilkunastu minutach dotarłam do domu .Drzwi były uchylone więc bardzo cichutko przez nie wyjrzałam aby zrobić Robertowi niespodziankę , ale to co tam zobaczyłam było niespodzianką dla mnie . Wielką niespodzianką której nigdy nie chciała bym zobaczyć. Wpadłam do domu rozwścieczona .
-Co ty tu robisz ?-zapytał łagodnie Robert
-Ja tu mieszkam . A co ona tu robi ?-wydarłam się
-Ona nic .-powiedział zdziwiony Robert
-Co was łączy ?-zapytałam
-Nic nas nie łączy .Marcela...-nie dokończył Robert
-Kochanie powiedz jej o nas . Powiedz o tym co nas łączy .-powiedziała Marcela cały czas się uśmiechając. Po tych słowach wybiegłam z domu , łzy same spływały mi po policzkach . Miałam ochotę zostać sama pobiegłam do parku i usiadłam na ławeczce . Ze spuszczoną głową siedziałam i płakałam . Podszedł do mnie jakiś chłopak i szturchnął mnie w ramię .
-Hej , wszystko w porządku ?-zapytał chłopak . Ten głos ... ja go skądś znam . Nie podnosząc głowy powiedziałam
-Nie , nic już nie będzie tak jak dawniej .-wydarłam się na chłopaka który usiadł obok mnie i mnie przytulił. Spojrzałam na niego , te niebieskie oczy wydawały mi się znajome , takie oczy miał...
-Robert ?-zapytałam patrząc cały czas w jego niebieskie oczy .
-Oliwka ?-spojrzał na mnie i przytulił mnie jeszcze mocniej .-Powiesz mi wreszcie co się stało ?
-Robert ...mój chłopak ... on ...-zacinając się próbowałam coś powiedzieć
-Co ci zrobił ? Jak ja go dostanę w swoje ręce ...- zaczął Robert po czym ja wybuchłam śmiechem.
-No fajnie . Ja tu chce mieć przełomowy moment , a ty się śmiejesz .
-Przepraszam.-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Ok. Ważne ze się śmiejesz.-powiedział Robert po czym złapał mnie za rękę i poszliśmy do jego mieszkania
-Ładnie tu.-powiedziałam rozglądając się po mieszkaniu.
-Weszłaś tylko do salonu i mówisz że ładnie -zaśmiał się Robert po czym przyniósł mi herbatę.
-Dzięki , jesteś kochany.-powiedziałam do Roberta
-No ja myślę . -uśmiechnął się Robert.
~~Oczami Lewego~~
Gdy Oliwia wybiegła z domu myślałem że nigdy już jej nie zobaczę . Byłem na siebie zły . Pierwsze co zrobiłem to poszedłem do Marco .
-Hej stary , nie wiesz może gdzie jest Oliwia ?-zapytałem zdziwionego Marco
-Ee... a gdzie ma być ?
-No bo wiesz , pokłóciliśmy się i ... nie wiem gdzie ona jest .-powiedziałem ze smutkiem.
-Łoo stary współczuje ,poza tym nie wiem gdzie jest Oliwka . -odparł Marco .
-No trudno to cześć.
-Cześć.-powiedział Marco a ja oddaliłem się od jego domu.

poniedziałek, 22 lipca 2013

11.Kochany Wujek.

 Gdy się obudziłam Roberta nie było , pewnie poszedł na trening . Była 11:00. Położyłam się i chciałam zasnąć , ale nagle usłyszałam płacz dziecka . Słodziutki dzidziuś leżał za kanapą ^.^ .Tylko czyj on był ? Postanowiłam zająć się dzieckiem do powrotu Roberta i to wyjaśnić .Poszłam do sklepu i kupiłam mu kaszkę i jakieś zabawki. Wróciłam do domu .Nakarmiłam dziecko i czekałam aż zaśnie a że było strasznie niecierpliwe , postanowiłam je położyć i zająć je jakąś bajką . Po pół godzinie dziecko zasnęło a ja poszłam na dół i zrobiłam obiad bo o 13:00 miał pojawić się Robert , a było około 12 .Po zrobieniu obiadu pozostawało mi tylko czekać na Lewego . Nagle Robert wpadł do mieszkania jak poparzony i zaczął krzyczeć
-Gdzie jest Viktoria !-krzyczał zdenerwowany Lewy
-jeśli dobrze rozumiem to śpi i cicho bo jak ją obudzisz to nie wiem co ci zrobię .-zaczęłam mu grozić i najwyraźniej to poskutkowało bo Lewy się uspokoił .
-Ufff... To dobrze .
-A co Viktoria tu robi ?-zapytałam wkurzona na Roberta
- No... Eeee... To jest dziecko mojej siostry .... i  .. kazała mi jej przypilnować bo ona wyjeżdża na ważne spotkanie do Monachium -Powiedział Lewy .
-Co ty do reszty zdurniałeś ?!Wychodzisz sobie na trening i zostawiasz mi jakieś obce dziecko !-zaczęłam na niego krzyczeć przez co Viki się obudziła a ja poszłam się nią zająć .Zdenerwowana poszłam na górę i zajęłam się Viktorią i zeszłam z nią na dół . Postanowiłam kupić jej jakieś ubranka więc bez słowa poszłam z Viki na zakupy , po drodze spotkałyśmy Mario .
-O hej ! a kto to ?-zapytał Mario wskazując na Viki .
-To jest Viki . Dziecko siostry Lewego .
-Jeśli to jest dziecko Pauli no to czemu jest u ciebie ?
-Lewy obiecał siostrze że zajmie się Viki a on ją zostawił ze mną i poszedł na trening .-powiedziałam oburzona .
-Oj , nie denerwuj się -powiedział Goetze i cmoknął mnie w policzek , szliśmy dalej i pochodziliśmy sobie we trójkę po sklepach i kupiliśmy kilka rzeczy dla Viki min. to:

i to:

















 . Później pokierowaliśmy się w stronę domu . Pożegnaliśmy się z Goetze i weszliśmy do domu .Od razu poszłam z Viki na górę , nawet nie przywitałam się z Lewym . Gdy bawiłam się z Viki do pokoju wślizgnął się Robert i zaczął prawić.
-przepraszam Oliwko-powiedział Robert , tak czułym głosem że nie mogłam się na niego gniewać .
-było minęło .-powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-To dobrze ...-powiedział Robert po czym dodał-Jutro ja się zajmę Viki , będziesz miała czas dla siebie.
-Kurcze jakby wiedział o czym marze to by się wystraszył-pomyślałam .
-Co ty na to-moje przemyślenia zakończył Robert.
-C-co ?Możesz powtórzyć ? Zamyśliłam się.-powiedziałam.
-Nieważne -powiedział Robert po czym mnie przytulił , wziął Viki i zeszedł z nią na dół . Ja położyłam się na łóżku i chcąc nie chcąc , zasnęłam . Obudziłam się o 4:00 w nocy .Usłyszałam płacz Viktorii dochodzący z salonu .
-Jezu Lewy co ty robisz ?-zapytałam sama siebie .Zeszłam na dół i zobaczyłam Lewego który spał i siedzącą na podłodze Viki .
-Widzisz Viki , jakiego masz kochanego wujka ?-powiedziałam do Viki , jestem bardzo ciekawa po co ... przecież Viktoria jeszcze nie umie mówić ...zajęłam się małą i nie budząc Lewego położyłam Viki u siebie i zasnęłam przy niej . Nie mogłam zasnąc , przymknęłam tylko oczy i leżałam . Kilka godzin potem do pokoju weszedł Lewy , wziął Viki na ręce i zeszedł na dół a ja postanowiłam wykorzystać wolny czas i poskładałam ubrania Viktorii a że szybko się uwinęłam , postanowiłam zrobic sobie makijaż . Wyglądał on tak:

Później ubrałam się w to:

Wzięłam telefon z szafki i zeszłam na dół .Zobaczyłam jak Robert karmi Viki . A wyglądało to tak : Robert daje kaszkę Viki , a ona ją wypluwa. Chciało mi się śmiać , ale nic nie mówiłam . Zeszłam na dół
-O już wstałaś!-krzyknął Robert
-Tak spostrzegawczy jesteś .a ja zauważyłam że masz mały problem-powiedziałam ledwo powstrzymując się od śmiechu  .
-No tak -zaśmiał się Lewy po czym 'wystrzelił' kaszkę z łyżeczki prosto we mnie .
-Robert !-ryknęłam .
-Upss... Dzidzia się nie najadła?-zapytał Robert śmiejąc się.
-Osz ty !-zaczęłam go gonić po całej kuchni i wreszcie go złapałam- chodź , to Ci się nic nie stanie.-powiedziałam i wyjęłam jajko z lodówki.
-O amciu !-krzyknął Robert
-Powiedz 'a'-zwróciłam się do Roberta który otworzył buzię a ja w tym czasie rozwaliłam mu jajko na głowie . Nawet Viki śmiała się z naszych wygłupów .Wreszcie się uciszyliśmy Robert poszedł umyć włosy a ja dokończyłam karmić Victorię. Później posadziłam ją na kanapie w salonie i włączyłam jakieś bajki. Gdy mała oglądała bajki ja postanowiłam posprzątać kuchnie.Gdy skończyłam Robert wyszedł z łazienki. Po czym wszyscy razem oglądaliśmy Smerfy :) , gdy brałam Viki na kolana ona powiedziała na mnie 'mama'
spojrzałam z uśmiechem na Roberta . Nagle do domu wleciał Kuba i zaczął się wydzierać
-Ej Lewy masz iść do Marco!-krzyknął Kuba.
-Ok już idę , nie musisz się wydzierać.-Powiedział Lewy.
-Pa kochanie -powiedział Robert i cmoknął mnie w policzek-Pa maleńka-zwrócił się Robert do Viki.